Oddziaływanie biomasy na gospodarkę.

W celu zobrazowania wpływu w skali mikro – w środowisku lokalnym oraz makro dla gospodarki krajowej przedstawię specyfikę produkcyjną dla jednego ze statystycznie przeciętnych zakładów produkujących pellet ze słomy.

 

SKALA MIKRO

Statystycznie przeciętny zakład produkcji pelletu powstał w wyniku zainwestowania ok. 3,5 mln zł. Fabryka zatrudnia bezpośrednio ok. 20 osób w systemie trzyzmianowym. Z takim zakładem zwykle kooperują 2 -3 firmy transportowe, które specjalizują się w transporcie surowca ( zbelowana lub kostkowana słoma lub siano) oraz transporcie pelletu samochodami samowyładowczymi do elektrowni. W wytwórni znajduje również znaczne zatrudnienie zewnętrzna firma mechaniczna oraz elektryczna. Dodajmy do tego firmy serwisujące specjalistyczne sprzęt i okaże się, że w produkcję zaangażowanych jest i z fabryki „żyje" kilkadziesiąt osób.
Zdolności produkcyjne zakładu wynoszą ok. 1000 ton miesięcznie co daje ok 11 000 ton rocznie. Mimo systemu pracy ciągłej stosowanego w tego typu zakładach wydajność wyliczamy dla 11 miesięcy – dwunasty miesiąc przeznaczony jest zwykle na remonty i modernizację zakładu.
Z tytułu różnic w podatku VAT ( 8 % surowiec i 23 % produkt ) rocznie do budżetu wpływa ok 600.000 zł..
Zabezpieczenie surowcowe do tej skali produkcji wymusza zakontraktowanie ok. 1300 ton słomy miesięcznie co daje ok. 14,5 tysiąca ton rocznie. Kupowana słoma ma zwykle wilgotność powietrzną i większą. Przeciętnie jest ona na poziomie 20 %. Niestety wilgotność taka nie pozwala technologicznie na produkcję pelletu a poza tym kaloryczność takiego pelletu byłaby nieakceptowana dla odbiorcy oraz nieekonomiczna dla producenta.
Taką ilość słomy jest w stanie dostarczyć ok 200 statystycznie przeciętnych producentów rolnych. Przy średniej cenie zakupu sprzed kryzysu na wysokości 110 zł /tona daje to kwotę 1 595 000 zł netto rocznie bezpośrednio dla lokalnego rolnictwa z tytułu pozaprodukcyjnej działalności. W przeliczeniu na dostawcę daje to średnią kwotę ok 7975 zł przychodu rocznego.

Dla przykładu przedstawię cykl produkcji pelletu rolnego pod względem kosztowym. Dane empiryczne pozyskane z zakładu produkcyjnego – grudzień 2015.
1. Zakupy surowca w tym przypadku słomy. Dodam tutaj, że tona sprasowanej słomy to kilka kostek lub balotów w zależności od wilgotności. Przy wilgotności ok 15 % 1mp = 200 kg.
Mogą być :
- loko pole, sterta rolnika cena 80 - 90 zł /tona w zależności od zawilgocenia. Do ceny tej dochodzi koszt transportu ok 20 zł /tona
- loko nasz zakład 100 – 120 zł /tona przec. 110 zł/t
2. Kontrola i selekcja. przec. 8 zł/t
Surowiec dostarczany jest do zakładu w formie balotów lub kostek. Podczas rozładunku mierzymy jego wilgotność i sortujemy na suchy, nadający się do produkcji bez suszenia oraz wilgotny, wymagający podsuszania
3. Rozdrabnianie. przec. 17 zł/t
Surowiec kupujemy w formie balotów lub kostek. Pierwszym etapem jest rozdrobnienie go w zależności od stosowanych maszyn i technologii transportu do różnych frakcji ale jest to zwykle frakcja kilkucentymetrowa.
4. Mielenie. przec. 22 zł/t
Przed podaniem surowca na granulator musimy doprowadzić go do frakcji o wymiarach kilku milimetrów.
5. Granulacja.
Suchy i odpowiednio rozdrobniony surowiec trafia do granulatora gdzie pod wysokim ciśnieniem otrzymuje formę pelletu przec. 68 zł/t
6. Załadunek i transport przec. 55 zł/t
Cena jaką uzyskujemy za biomasę obejmuje dostarczenie jej samochodami samowyładowczymi do elektrowni.
1. Koszty pośrednie przec. 25 zł/t
2. Zakładany zysk ?? % przec. ?? zł/t

Daje to sumaryczną kwotę bez zysku 305 zł
Przy przeciętnej kaloryczności na poziomie 14,5 GJ/t wychodzi 21,03 zł/GJ
Zaznaczam, że jest to jednostkowy koszt wyprodukowania GJ energii w paliwie biomasowym pochodzenia rolnego bez jakiegokolwiek zysku z działalności.
Sprzedaż wyrobu w tej wartości w dłuższym okresie prowadzi do samozagłady

W cyklu technologicznym zaangażowani są rolnicy, transportowcy, serwisanci oraz pracownicy pelleciarni. Nadmienię, że zwykle jesteśmy jednymi z większych konsumentów energii elektrycznej w okolicy. Ze względu na specyfikę zakładów, znajdują się one zwykle w terenie niezurbanizowanym i nieuprzemysłowionym, przez co stają się często jedynym miejscem pracy dla okolicznej ludności.

SKALA MAKRO

W szczytowym okresie rozwoju technologii we współspalaniu produkowano ponad 7 TWh energii elektrycznej. W procesie tym wg zapisów rozporządzenia spalano 80% biomasy pochodzenia rolnego. Możemy więc przyjąć, że niemal 6 TWh energii elektrycznej w naszym kraju wyprodukowano z biomasy rolnej. Jaką część tej energii wyprodukowano z krajowej biomasy a jaką z importowanej trudno będzie ustalić ale bezpiecznie można przyjąć produkcje w 70 % z biomasy krajowej. Niestety w wyniku obecnego kryzysu proporcje te uległy odwróceniu.
Według uproszczonego założenia, że do wyprodukowania 1 MWh ee potrzeba ok 10 GJ energii chemicznej zmagazynowanej w biomasie wychodzi, że aby wyprodukować 1 MWh ee potrzeba spalić ok 0,7 MG biomasy pochodzenia rolnego ( pellet ze słomy).
Dla ułatwienia obliczeń przyjmijmy bilans dla 1 GWh czyli jednostki 1000 większej niż 1 MWh ee.
Dla wyprodukowania 1 GWh energii elektrycznej ( ee) potrzeba więc 700 ton biomasy pochodzenia rolnego w formie pelletu. Ilość ta odpowiada w przybliżeniu wartości miesięcznej produkcji średniego zakładu – peleciarni rolnej.
Przekładając to na działalność roczną daje mam to zatrudnienie przy bezpośredniej produkcji w peleciarni 12 osób na pełnych etatach.
Ażeby wyprodukować 12 x 700 ton pelletu należy skupić ok 9000 ton zbelowanej słomy. Ilość ta dostępna jest z areału ok 3 – 4 tyś. ha obsiewów zbożowych. Są to okolice najbliższe zakładowi w promieniu kilkunastu kilometrów.
Za 9000 ton słomy trafia do rolników 9000 x 100 zł/tona 900 000 zł. Jest to „dopłata ok 225 zł/ha do produkcji rolnej dla lokalnego rolnictwa.
Dalej przy założeniu, że połowę kwoty zakupu surowców stanowią koszty osobowe te 900 000 zł jest równoważnikiem zatrudnienia na pełnym etacie dla 15 osób.
Kolejnym ogniwem w produkcji jest dowóz surowca do zakładu oraz wywóz produktu do jednostki wytwarzającej ee.
Przeciętne koszty transportu dowozu i wywozu to 50 zł/tona pelletu. Mnożąc 50 x 4800 = 420 000 zł co jest przy tym samym założeniu kosztów osobowych równoważnikiem pełnoetatowego zatrudnienia 7 osób.
Prace naprawcze i serwisowe zakładu zlecane na zewnątrz dają podstawę do egzystencji kolejnej 1 osobie.
Zsumowanie wszystkich miejsc pracy bezpośrednio związanych z produkcja tego zakładu daje nam 35 pełnoetatowych stanowisk pracy.
Zużycie w elektrowni 8400 ton pelletu pochodzenia rolnego krajowej produkcji rocznie = 35 miejsca pracy
Zużycie w elektrowni 8400 ton pelletu pochodzenia rolnego pozwoli wyprodukować 12 GWh zielonej energii.
Zużycie w elektrowni 8400 ton pelletu pochodzenia rolnego krajowej produkcji i wyprodukowanie 12 GWh energii elektrycznej kosztuje nasz system wsparcia przy założeniu cen ZC na akceptowalnym dla energetyki poziomie 150 zł --- 1.875.000 zł
Zakładając podział tej kwoty w sposób następujący :
20 % energetyka,
80 % dostawcy paliw
Otrzymamy kwotę 1 500 000 zł rocznie,
Zakładając że z tej kwoty 50 % to koszty pracy mamy 750 000 zł rocznie
Dalej podzielmy to na 12 miesięcy i 35 stanowisk pracy a wyjdzie nam 1787,71 zł na osobę zatrudnioną przy biomasie miesięcznie.

Mając to wszystko na uwadze możemy dokonywać kolejnych bilansów jaki wpływ na naszą gospodarkę ma niefrasobliwe eliminowanie spalania polskiej biomasy przez jej import.
Każdy statek biomasy typu PKS wpływający z Indonezji, Kongo, Czadu czy innych zamorskich lokalizacji pomijając już zasadę zrównoważonego rozwoju, ekologii a nawet zdrowego rozsądku wraz ze swoimi 20 000 ton biomasy zabiera możliwość zatrudnienia i rocznego utrzymania się 84 osobom. Ile takich statków wpływa rocznie tego dokładnie nie wiem ale jest ich niemało.
Każdy 1000 ton wwiezionego pelletu z łuski słonecznika z Ukrainy, Białorusi czy Rosji zabiera możliwość zatrudnienia i rocznego utrzymania 4 osobom. Ilości wwożonego pelletu ze słonecznika liczone są w setkach tysięcy ton.
Taki to w pewnym uproszczeniu ma wpływ import biomasy na naszą krajową gospodarkę pod względem miejsc pracy.

OZE- Biomasa

Jaki wpływ na  rynek  biomasy będzie miała ustawa o OZE ?
Na wstępie odpowiedzi z przykrością musze stwierdzić, że ustawa o OZE powstawała w warunkach nerwowego pośpiechu i swoistym klimacie represji na koncernach energetycznych za konsumpcje ogromnych kwot wsparcia zrealizowaną procesami współspalania biomasy a przy tym biomasie zostały przypisane wszystkie winy za kryzys systemu wsparcia w 2012. Czy zasłużenie? Można by długo dyskutować ale nie tu i nie teraz. Do tych wewnątrzkrajowych uwarunkowań dodać należy europejski trend odwrotu od energetyki węglowej i naszą krajową przypadłość, polegającą na bezkrytycznej akceptacji obcej mody. W takich realiach toczyła się gra o właściwe miejsce w odnawialnych źródłach energii dla biomasy. Klimat nie sprzyjał rzeczowej dyskusji a argumenty, mimo że częstokroć bardzo racjonalne nie były brane pod uwagę. Cóż, ustawa została podpisana i wchodzi w życie choć do końca jeszcze nie wiemy co i kiedy. Dwie rzeczy są pewne. Biomasa jest i będzie odpowiedzialna za produkcje ok 40 % zielonej energii i to, że ustawa już wymaga nowelizacji.
Co zapisy zawarte w ustawie niosą biomasie ?
Biomasa została podzielona na tą, która ma szanse zaistnieć w systemie wsparcia oraz na tą, która z tego wsparcia nie skorzysta. Podział może wydawać się teoretyczny gdyż wg ustawy żadnej linii odgraniczającej nie ma a wsparcie dla współspalania biomasy w instalacjach wielopaliwowych będzie podtrzymane tyle, że na poziomie wykluczającym ekonomiczne uzasadnienie procesu. Przydzielenie „½" zielonego certyfikatu dla 1 MWh energii elektrycznej wyprodukowanej w technologii współspalania według ustawodawcy w zupełności powinno wystarczyć do zachowania produkcji na obecnym poziomie. Zupełnie innego zdania są firmy lub działy zakupów biomasy dla elektrowni. Tam jednoznacznie panuje opinia, że obecna sytuacja w świetle panujących realiów rynku świadectw pochodzenia oraz wartości praw do emisji nie pozwoli na zwrot podwyższonych kosztów zakupu paliwa do wytworzenia zielonej energii a obowiązek zielonej produkcji spoczywa zupełnie gdzie indziej niż na wytwarzaniu. Jeżeli ekonomika nie uzasadnia prowadzenia działalności to niezbędny jest inny uzupełniający bodziec. Nasz ustawodawca niestety nie wprowadził takich rozwiązań.
Mamy więc podzieloną biomasę na dwa segmenty i tak się składa, że podział ten pokrywa się niemal w całości z podziałem na rodzaje biomasy. Biomasę pochodzenia rolnego i biomasę pochodzenia leśnego.
Współspalanie ze względu na swoją specyfikę zużywało w 80 % biomasę pochodzenia rolnego. Był to głównie pellet i brykiet ze słomy, siana, łuski zbożowej i innych pozostałości rolnych, choć niemałą role ostatnio odgrywał tu również import. Wraz z ograniczeniem wsparcia współczynnikiem „½" przydzielonemu współspalaniu dramatycznie skurczy się rynek dla tego typu biomasy. Wprawdzie pozostaną instalacje zakwalifikowane do wsparcia ze współczynnikiem na poziomie „1" ale ... Nie znam dokładnie danych o możliwościach wytwórczych jednostek zakwalifikowanych do dedykowanych instalacji spalania wielopaliwowego ale prawdopodobna ich liczba to 12. Również prawdopodobnie jedynie trzy z nich to jednostki ze znaczącą produkcją pozostałe to jednostki małe lub przemysłowe. Jeżeli zbilansujemy moce wytwórcze dla współspalania ze współczynnikiem „½" i instalacje z przydzielonym współczynnikiem „1" otrzymamy obraz jaki fragment rynku pozostanie dla biomasy pochodzenia rolnego. Szacuję, że będzie to ok. 20 – 25 %. Sytuacje tą dodatkowo komplikuje zupełny brak zainteresowania ustawodawcy losami polskich wytwórców i polskiego surowca. Na tak skurczonym rynku miejsce dla krajowej biomasy praktycznie przestanie istnieć. Z liczby obecnie jeszcze funkcjonujących kilkudziesięciu zakładów wytwórczych paliw biomasowych stałych na rynku pozostanie miejsce dla kilku przy założeniu, że miejsca tego kompletnie nie zajmie biomasa z importu.
Kolejne zasieki na drodze biomasy to zapisy artykułów 71 i 79 mówiące o czystości biomasy i konsekwencjach jej zanieczyszczenia. Nasze konsultacje z MG i URE nie pozostawiają złudzeń co do intencji tego zapisu. Brak jakichkolwiek wytycznych co do katalogu zanieczyszczeń oraz jego stopnia w skuteczny sposób zniechęci wytwórców do składania wniosku o wsparcie jeśli tylko pojedynczy przypadek zanieczyszczenia biomasy wyeliminuje z postępowania cały pakiet produkcji zawarty we wniosku. Ustawodawca nie przewidział możliwości jakichkolwiek korekt a prawda jest taka, że technologia produkcji pelletu ze słomy nie daje możliwości absolutnej kontroli nad czystością surowca. W zbelowanej słomie czy sianie ma prawo znaleźć się gałązka z drzewa, sznurek czy zebrane podczas belowania kawałek folii czy nawet puszka po piwie. W zakładzie przerabiania takich bel na pellet nie ma możliwości odseparowania tych zanieczyszczeń. Zdawać by się mogło to śmiesznym ale według ustawodawcy daje to podstawę do kwalifikacji biomasy jako zanieczyszczonej. Organ wydający decyzje jest wtedy uprawniony, ba zobowiązany do zastosowania powyższego paragrafu. Absurd, który mam nadzieje zostanie zastąpiony zdrowym rozsądkiem.
Zupełnie niezrozumiałym jest również podejście ustawodawcy do kwestii produkcji energii w kogeneracji. Taki sposób spożytkowania biomasy winien być w najwyższym stopniu poparty promocją. Produkcja ciepła w skojarzeniu z produkcja prądu w elektrociepłowniach daje możliwość osiągnięcia sprawności na poziomie sięgającym ponad 85 %. Zdawać by się mogło, że to idealne miejsce dla zastosowania droższych niż węgiel paliw, w dodatku odnawialnych i działalność taka winna być poparta dodatkowymi profitami. Nic bardziej mylnego. Tu ustawodawca wykombinował następujący tok rozumowania. Zużywając biomasę w elektrociepłowniach przecież można uzyskać wyższe dochody ponieważ poza zyskami wynikającymi ze sprzedaży energii elektrycznej dochodzą jeszcze zyski ze sprzedaży energii cieplnej. Nie można odmówić ustawodawcy pewnych racji choć mam wrażenie, że taki tok rozumowania nie służy ani OZE ani poszanowaniu energii ani zdrowemu rozsądkowi.
Rozpatrując biomasę przeznaczoną do instalacji dedykowanych mamy do czynienia z odwrotnymi proporcjami jak we współspalaniu. Tutaj 80 % biomasy to biomasa pochodzenia leśnego/drzewnego głównie w formie zrębki. Ustawa w zasadzie bezpośrednio nie psuje rynku choć i producenci/dostawcy tej biomasy i wytwórcy energii borykać się muszą z ogólnymi problemami związanymi z sytuacją na rynku świadectw pochodzenia. Wielokroć słyszeliśmy, że brakuje bardzo niewiele aby jednostki dedykowane zasypać węglem. Oczywiście nie jest to takie proste ale sam fakt rozpatrywania takiej opcji daje wiele do myślenia dobrze charakteryzuje sytuację.
Kolejnym elementem wpływającym na sytuację biomasy jest samo otoczenie i proces powstawania ustawy o OZE. Kryzys roku 2012, zaniechanie jakichkolwiek działań naprawczych, kilkuletnie opóźnienie w pracach nad ustawą i kolejne, tak różne wersje propozycji naszej ustawy wprowadziły ogromny chaos. Nikt niczego nie był w stanie przewidzieć i brak było jakichkolwiek podstaw do racjonalnej działalności. Takie warunki zgotowała nam nasza ekipa rządząca zasłaniając się prawami rynku...... Mam świadomość, że miało to ogromny wpływ na sposób postepowania koncernów energetycznych. Suma summarum koncerny te w elegancki sposób większość tych niedogodności przerzuciły na barki producentów i dostawców biomasy. Niegdysiejsze kontrakty długoterminowe zastąpiono kilkumiesięcznymi i zamówieniami spotowymi a ceny za biomasę zeszły do podziemia. Za referencyjną cenę biomasy rolnej przyjęto cenę ukraińskiego pelletu z łuski słonecznika. Nie będę tu prowadził wywodu o różnicach w kosztach produkcji w obu krajach. Efektem powyższych uwarunkowań było doprowadzenie branży biomasy na skraj przepaści finansowej i o jakichkolwiek zasobach na przyszłość, funduszach inwestycyjnych czy remontowych raczej powinniśmy zapomnieć.
Wszystkie opisane wyżej składowe a również zasadnicza zmiana sytuacji energetyki zawodowej wynikająca z obniżenia cen i zapotrzebowania na energie elektryczną oraz znaczna redukcja dochodów ze sprzedaży świadectw pochodzenia, zawarte w ustawie zapisy o redukcji wsparcia dla współspalania, obostrzenia w jej kwalifikacji, pozostawiony sam sobie nawis zielonych certyfikatów, ogólny chaos i przeświadczenie o przypadkowości w tworzeniu i procedowaniu ustawy nie daje podstaw do spoglądania z nadzieją w przyszłość. Niestety, perspektywy dla biomasy nie wyglądają różowo a dla biomasy pochodzenia rolnego nie widzę szans na przetrwanie. Szacuję, że w wyniku wejścia w życie tej ustawy:
straci prace kilka tysięcy bezpośrednio zatrudnionych w tej branży ,
zmarnowane zostaną znaczne środki z funduszy pomocowych zainwestowanych w budowę i rozbudowę zakładów produkujących biomasę,
bankructwo wielu zakładów na pewno nie wpłynie pozytywnie na kolejne inwestycje przedsiębiorców z branży,
wiarygodność branży w środowisku finansjery spadnie jeszcze niżej,
do rolnictwa przestaną płynąć środki ze sprzedaży słomy, siana i innych pozostałości rolnych na kwotę ok 16.000.000 zł miesięcznie,
Znaczne ilości biomasy ulegnie bezproduktywnej destrukcji emitując przy tym związany wcześniej CO2.
Nie wiem co można jeszcze zrobić aby wreszcie zrozumiano, że nie powinniśmy podcinać gałęzi ( skądinąd biomasowej ) na której siedzimy.

Opis założeń do certyfikacji

Warszawa. 08.02.2016

Szanowni Państwo

W naszym rozumieniu system certyfikacji tworzony w INiG polegać będzie na certyfikacji producentów paliw biomasowych. Sądziłem. Wg naszych założeń producent paliw biomasowych to taki podmiot, który wytwarza formę paliwa biomasowego, która jest spalana w jednostce wytwórczej. Forma ta to : pellet, brykiet, zrębka, trociny lub dowolne inne biopaliwa akceptowalne wg ustawy, które dojeżdżają w celu zamiany energii wiązań chemicznych biomasy na innego rodzaju energię ( elektryczną, ciepła lub chłodu) do jednostki wytwórczej.
Certyfikowany producent paliw biomasowych to taki, który posiada w swoich zasobach zaudytowane surowce w udokumentowanych ilościach, posiada zaudytowane linie technologiczne do produkcji konkretnych rodzajów paliw biomasowych. Na podstawie takiego audytu producent paliw biomasowych dostaje certyfikat na wyprodukowanie paliw z udokumentowanych surowców. Oczywiście wszelkie surowce podlegają takim samym zasadom certyfikacji ale do poziomu producenta paliw biomasowych i dedykowane są jego zakładowi. Producent paliw biomasowych posiada kompletną dokumentacje pozwalającą w każdym momencie na ilościową i jakościową weryfikacje wielkości i jakości produkcji paliw przez audytora ( jednostkę certyfikującą).
W ten sposób powstaje dwustopniowy system certyfikacji czyli do poziomu producenta paliw biomasowych – plantatorzy, producenci pierwotni, wytwórcy odpadów itp. – jest to certyfikat surowcowy, który stanowi podstawę do użycia surowca przez producenta paliw biomasowych. W wyjątkowych przypadkach jednoogniwowych certyfikat taki będzie ostatecznym ( tartak wytwarzający trociny sprzedaje je bezpośrednio do elektrowni ). Jednostka certyfikująca dokonuje przydzielenia producentowi paliw biomasowych certyfikatu produkcji na którą posiada zabezpieczone udokumentowane surowce. Certyfikat ten jest dostępny dla zainteresowanych stron na odpowiedniej stronie INiG i na bieżąco korygowana. W sytuacji uzupełniania zapasów producent zgłasza kolejne wolumeny surowców dołączając konieczną dokumentację co jest na bieżąco uwidaczniane na odpowiedniej stronie jednostki certyfikującej. Sytuacja ta daje możliwość wglądu w potencjalne możliwości konkretnych producentów paliw biomasowych oraz ich potencjał. Dalej każdy producent paliw biomasowych dysponując określonym wolumenem surowcowych dokonuje produkcji i sprzedaży paliw wraz ze świadectwem pochodzenia z jego zakładu. Wolumen świadectw musi pokrywać się z wolumenem certyfikowanych surowców zatwierdzonych dla danego producenta w konkretnym okresie rozliczeniowym wydany przez jednostkę certyfikującą. Konkretna dostawa paliw biomasowych od konkretnego producenta wraz ze świadectwem pochodzenia stanowić będzie ostateczną i akceptowalną formę dokumentacji biomasy dla jednostek wytwórczych do wystawienia karty paliw. Zakłady wytwarzające energię z biomasy a chcące skorzystać z uproszczonej i pewnej formy rozliczeń z URE dokonują zakupów biomasy od certyfikowanych dostawców. Każda jednostka wytwórcza energii posiadać będzie katalog certyfikowanych dostawców. Dla jednostek wytwórczych będzie to wygodna forma bezpiecznych zakupów, dla producentów będzie to gwarancja na zbyt wyprodukowanych paliw biomasowych, dla URE uproszczenia postepowania. Wyrywkowe lub sytuacyjne kontrole ( audyty ) weryfikować będą producentów i podtrzymywać lub odbierać certyfikat w zależności od zgodności działania z zasadami opisanymi w systemie. Obawa utraty przez producenta paliw biomasowych certyfikatu co na bieżąco uwidaczniane będzie na odpowiednich stronach systemu certyfikacji skutkować będzie brakiem możliwości zbytu produkcji ( uważam, ze wytwórcy energii nie będą zainteresowani zakupami od producentów nieposiadających certyfikatu co skutkować będzie wątpliwościami przy kwalifikacji produkcji energii z biomasy do systemu wsparcia). Uważam, że innego rodzaju certyfikacja niczego nowego nie wniesie i w żaden sposób nie poprawi sytuacji uczciwych i krajowych producentów.
Pozdrawiam
Dariusz Zych

Nadwsparcie dla biomasy

W wielu mediach szczególnie tych traktujących o energetyce zagnieździło się już na dobre pojęcie nadwsparcia. Pojęcie to ma określać zbyt wysokie i nienależne zdaniem wielu opiniotwórców kwoty wsparcia jakie zostały przydzielone energetyce za produkcje zielonej energii w procesach współspalania. W procesach tych spalano głównie biomasę pochodzenia rolnego.

Mam pełną świadomość historycznych złych decyzji i zaniechań związanych ze stosowaniem biomasy i nadwsparcie dla energetyki zawodowej w procesach współspalania nie jest dla mnie całkowicie abstrakcyjne. Zjawisko to jest efektem podstawowego grzechu technologii współspalania jakim jest prostota, szybkość wdrożenia i niskonakładowość tej technologii. Mam też świadomość, że nie wszystko co działo się wokół biomasy przed 2012 rokiem miało swoje gospodarcze i ekonomiczne uzasadnienie. Nie ma sensu poszukiwanie i piętnowanie winnych. Nie wiem natomiast, czy Ci co w tej chwili decydują o tej biomasie mają świadomość pełni oddziaływań tamtego stanu rzeczy i zjawiska nadwsparcia na gospodarkę. Powinniśmy sobie jasno powiedzieć jaka była jego dystrybucja, gdzie ono trafiało i jak się kumulowało. W pełnym cyklu wytwarzania energii w procesie współspalania udział brało kilka ogniw. Dokonam tu pewnej oceny wpływu, oddziaływań oraz akumulacji nadwsparcia na poszczególne ogniwa łańcucha.
1. Surowiec do produkcji paliw biomasowych stałych pochodzenia rolnego – na przykładzie słomy.
Na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat nastąpiło utworzenie i dynamiczny rozwój tej gałęzi. W roku 2008 wraz z ogłoszeniem Rozporządzenia Ministra Gospodarki z dnia 14 sierpnia 2008 r. w sprawie szczegółowego zakresu obowiązków uzyskania i przedstawienia do umorzenia świadectw pochodzenia, uiszczenia opłaty zastępczej, zakupu energii elektrycznej i ciepła wytworzonych w odnawialnych źródłach energii oraz obowiązku potwierdzania danych dotyczących ilości energii elektrycznej wytworzonej w odnawialnym źródle energii rolnictwo dostało szansę na zagospodarowanie dużej części pozostałości rolnych oraz odpadów z produkcji rolno spożywczej. W rozporządzeniu tym tworzono obligatoryjne miejsce dla biomasy pochodzenia rolnego obok biomasy leśnej. Rozporządzenie to było i nadal jest ewenementem w skali europejskiej, gdzie brak jest podobnych rozwiązań. Jakie przesłanki przyświecały ówczesnemu ministrowi gospodarki przy ustalaniu takich zasad jest chyba jasne. Odciążenie rynku biomasy leśnej oraz zagospodarowanie trudnych pozostałości i odpadów z rynku rolnego. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Zapotrzebowanie na biomasę rolna spowodowało odejście od spalania słomy na polach, wywiezienie i wykorzystanie słomy poza gospodarką rolna ( szczególnie na niektórych rodzajach gruntów gdzie pozostawianie słomy po żniwach jest wysoce niewskazane), przekierowanie wielu odpadów z produkcji rolno spożywczej do odzysku i zagospodarowania w kierunku energetycznym. Każdy rynek, gdzie w warunkach wzajemnych oddziaływań podaży i popytu kreuje poziomy cenowe produktu – paliwa biomasowego pochodzenia rolnego. Dynamiczny rozwój technologii współspalania ciągnął za sobą dynamiczny rozwój zapotrzebowania na tego typu paliwa co znalazło odzwierciedlenie w cenach surowców do ich wytwarzania. W tym samym okresie w kraju rozwinęło się pieczarkarstwo do poziomu kontynentalnego lidera. Te dwa rynki spowodowały zdecydowany wzrost cen na podstawowy surowiec jakim była słoma a przy okazji odbiły się jeszcze na surowcach pobocznych ( siano, otręby, łuska zbożowa, wytłoki owocowe i warzywne itp.) Ceny słomy z poziomu ok 80 zł/ tona poszybowały do ponad 200 zł/ tona w roku 2011/12 . Oczywistym jest, że cena ta nie była niczym poza popytem uzasadniona. Pieniądze te trafiały do rolników zbierających słomę po żniwach oraz nowopowstałych firm świadczących usługi belowania i transportu słomy. W sytuacji ciągłego rozwoju zapotrzebowania, czego dowodem był jednokierunkowy ruch cen rolnicy i usługodawcy lwią cześć dochodów z obrotu słomą inwestowali w park maszynowy, magazyny i środki transportu. W okresie tym do rolnictwa trafiła rekordowa ilość maszyn, ciągników i środków transportu. Duża część środków pomocowych została skierowana do rozwoju tej działalności. W kilka lat krajowe rolnictwo zdobyło dość istotne pozaprodukcyjne źródło dochodu. Sądzę, że ta część nadwsparcia procesów współspalania, która trafiła do źródeł surowcowych została przeznaczone w dużej części na inwestycje i została skumulowana w możliwościach technologicznych jakie obecnie oferuje nam branża biomasy rolnej. Dzisiaj ten fragment skumulowanego potencjału nadwsparcia dla współspalania stoi przed widmem destrukcji.
2. Przetwarzanie surowca w paliwo biomasowe stałe pochodzenia rolnego – peleciarnie, brykieciarnie, suszarnie itp. zakłady
Sam rynek surowcowy nie ma racji bytu bez zakładów przetwarzających go w paliwa akceptowalne przez energetykę zawodową. Aby wszystkie te surowce mogły zaspokoić zapotrzebowanie energetyki na paliwa musiały zostać poddane zależności od swojego rodzaju przetworzeniu. W najprostszych sytuacjach wystarczało podsuszenie (wytłoki owocowe i warzywne) lub zbiór i rozdrobnienie ( plantacje wierzby energetycznej), inne wymagały bardziej skomplikowanych procesów do granulacji włącznie. Na przestrzeni tych ostatnich 10 lat zbudowano od podstaw przemysł przerobu pozostałości rolnych w paliwa biomasowe stałe. I tutaj podobnie jak w przypadku producentów rolnych zapotrzebowanie wciąż wyprzedzało możliwości wytwórcze. Dzisiaj można śmiało powiedzieć, że mamy do dyspozycji potencjał, który na tle Europy stawia nas w czołówce a jeśli weźmiemy pod uwagę biomasę rolną jesteśmy liderem. Skąd to wszystko ? Może nie będę oryginalny ale jest to również efekt naszego nadwsparcia dla procesów współspalania. Podobnie jak poprzednio taka dynamika powstawania i rozwoju zakładów nigdy nie byłaby możliwa bez środków, które do tych zakładów z energetyki trafiały i w postaci kolejnych inwestycji wytwórczych były kumulowane. Znów można by mieć pretensje o brak oryginalności ale podobnie jak w sytuacji potencjału rynku surowców mamy tu również zagrożenie jego unicestwieniem.
3. Transport i logistyka
Kolejnym istotnym ogniwem w tym biomasowym cyklu jest udział firm, które surowce dowiozły do zakładu przetwórczego a następnie gotowy produkt dostarczyły do jednostek wytwarzających energię. Zdawać by się mogło – cóż to takiego ? A w rzeczywistości mamy do czynienia z wcale nie łatwym zadaniem. Wywiezienie zbelowanej słomy z pola do zakładu przetwórczego może ocenić dopiero ten, kto na to pole wjeżdżał i wyjeżdżał. Do realizacji tego zadania potrzebny jest specjalistyczne sprzęt począwszy od ciągników poprzez przyczepy i naczepy. Bele lub kostki słomy to dość specyficzny przestrzenny towar a miejsca skąd je trzeba wywozić nie maja nic wspólnego z drogami. Tak więc aby skutecznie i na odpowiednim poziomie ilościowym zaopatrzyć zakład przetwórczy w surowiec powstało dość istotne zapotrzebowanie na ten specjalistyczny sprzęt. Trafił on zarówno do rolników o większych areałach produkcji zbóż jak i do nowopowstałych firm usługowych. Po przywiezieniu i przetworzeniu surowców w produkty gotowe pojawiło się kolejne zadanie w postaci dostarczenia paliw do zakładów wytwórczych energii. Znów można by zauważyć – cóż takiego ? A jednak. Pellet jako główne paliwo dla energetyki jest towarem sypkim, przestrzennym i wrażliwym na wilgoć, który wymaga pojazdów samo rozładowczych a niekiedy dodatkowo w formie ruchomych podług lub cystern z rozładunkiem pneumatycznym. Kolejnym elementem specyfiki rynku biopaliw jest jego charakter pracy w systemie ciągłym tak jak praca jednostek wytwórczych. Tak istotny ruch biomasy przyczynił się do rozwoju lub powstania wielu specjalistycznych firm transportowych kumulując również niemałą część nadwsparcia, które przypadło transportowi. Ta branża również odczuwa i jeszcze odczuje efekt redukcji biomasy z rynku transportu.

4. Wytwarzanie energii elektrycznej ( i/ lub cieplnej ) z biomasy w procesach współspalania.
Ostatnim ogniwem tego biomasowego łańcucha jest elektrownia lub elektrociepłownia, w której to kotłach spalano biomasę celem zamiany energii wiązań chemicznych na energie elektryczną. Na hasło produkcji zielonej energii we współspalaniu podjęło odzew kilkadziesiąt jednostek wytwórczych i począwszy od inwestycji w ładowarkę dosypującą biomasę na taśmociąg podający paliwo poprzez inne bardziej finezyjne rozwiązania z własnymi taśmociągami dla biomasy do instalacji hybrydowych realizowało założony cel zielonej produkcji. Obiektywnie rzecz ujmując na tle innych ogniw tego biomasowego łańcucha akumulacja środków nadwsparcia w tym przypadku pozostawiała wiele do życzenia. Zarówno skala obrotu jak i możliwości inwestycyjne jasno wskazują na niewykorzystanie tej szansy no chyba, że za wykorzystanie szansy przyjmiemy konsumpcyjne odcinanie kuponów jakie dała biomasa.

Niestety NADWSPARCIE dotyczy całego łańcucha i kara za jego zaistnienie obejmuje wszystkie ogniwa. Jak to zwykle bywa w tego typu sytuacjach „ktoś winny a ktoś inny wisi" tak i tu energetyka właściwie nie poniesie zbyt dużych konsekwencji. Poza tymi, jakże proporcjonalnie drobnymi inwestycjami w podawanie biomasy nie ma problemu. Zakłady będą dalej normalnie funkcjonować a technolodzy procesów spalania odetchną wreszcie podając jednorodne paliwo w postaci samego węgla. Skończy się co prawda strumyczek nadwsparcia i to będzie ból główny. Paradoksalnie ci co otrzymali największą porcję nadwsparcia czyli praktycznie poza ładowarką nie zrobili nic teraz śmieją się z pozostałych. Jak to się odbije na innych ogniwach łańcucha biomasowego ? Dla nas jest to sprawa być albo nie być. Wszelkie inwestycje prowadzące do powstania i rozwoju zakładów ukierunkowane były na obsługę energetyki zawodowej a teraz biomasa rolna okazuje się niepotrzebna.

Opisana sytuacja pomija jeszcze jeden bardzo istotny równoległy szczegół tego łańcucha – import biomasy. W sytuacji pogoni podaży za popytem automatycznie pojawiło się miejsce na uzupełnienie brakującego wolumenu poprzez import tej biomasy z zagranicy. Zaczęto wyszukiwać jak najtańsze jej źródła i rozpoczął się transport przeróżnych rodzajów biomasy z przeróżnych części świata. Począwszy od pelletu z łuski słonecznika z krajów byłego Związku Radzieckiego do łupin orzecha z Azji i Afryki. Wieziono biomasę samochodami, pociągami i statkami. Czy można tu mówić o jakiejkolwiek akumulacji nadwsparcia ? Trudno mi coś znaleźć. Dzisiaj mamy do czynienia z obsadzeniem rynku biomasy przez jej import na poziomie 50 %. Niestety nasza rodzima biomasa nie jest w stanie konkurować z najtańszymi bioodpadami zwożonymi z różnych części świata. Często rachunek ekonomiczny takiego obrotu wygląda w sposób następujący. Dostawca takiej biomasy do naszych jednostek wytwórczych inkasuje pieniądze za odbiór i utylizacje odpadów z której pokrywa jakąś część zwykle najdroższego w tym interesie transportu morskiego i potem .... potem w kraju zleci jeszcze transport koleją lub samochodami z portów do jednostki wytwórczej i ... jest już czysty zysk. Nie może tu być mowy o jakiejkolwiek konkurencji z krajową biomasą. W przypadku pelletu z łuski słonecznika sprawa nie jest tak jednoznacznie prosta ale cały schemat działania nie jest aż tak bardzo odległy od opisanego powyżej. Niestety jest tak, że ponad połowa wsparcia wędruje do kieszeni właścicieli kilku nieźle ustawionych firm importujących biomasę a pozostałą częścią obdzielamy ok 20 – 30 tysięcy ludzi zatrudnionych w rolnictwie, transporcie i przetwarzaniu krajowej biomasy pochodzenia rolnego. Jakie to ma znaczenie dla krajowej gospodarki pozostawię bez odpowiedzi.
Mam nadzieję, że opisana powyżej analiza pozwoli na nieco szersze spojrzenie na grzech nadwsparcia i wyciągnięcie właściwych wniosków oraz podjęcie takich decyzji, które pozwolą postawić całe OZE na nogach i zrobić właściwy użytek z potencjału polskiej biomasy pochodzenia rolnego.
W naszym stowarzyszeniu opracowany mamy cały szereg propozycji rozwiązań, które w rozsądny sposób pozwolą skutecznie umyć to młode OZE i nie wylać go z kąpielą.

Z poważaniem

Stowarzyszenie Producentów Polska Biomasa

List do Ministra Tchórzewskiego o rolnej

Warszawa 29.12.2015

Jak już pisałem w poprzednim liście w Pańskich rękach znajduje się przyszłość bardzo wielu ludzi związanych z rynkiem biomasy w szczególności pochodzenia rolnego. Nie wiem w jakim stopniu informacje tam zawarte stanowiły dla Pana impuls do nowego spojrzenia na temat biomasy pochodzenia rolnego ale mam nadzieję, że okazały się choć pomocnymi i pozwoliły na rozszerzenie kąta widzenia tego problemu. Chciałbym tu jeszcze raz poruszyć temat biomasy rolnej, ale już w innym kontekście.
Wprowadzenie do energetyki pojęcia biomasa pochodzenia rolnego służyć miało stworzeniu możliwości do zagospodarowania dotąd niewykorzystanych pozostałości po produkcji rolnej oraz umożliwić uzyskanie rolnictwu dochodu z pozarolniczej działalności. Oba cele bardzo ważne i cenne ale w realiach dnia dzisiejszego niestety wraz z niektórymi zapisami nowej ustawy zostały zapomniane i przekreślone. Nie wiem, czy takie były intencje ustawodawców ale nie chce mi się w to wierzyć.
Sądzę, że w ogólnym pośpiechu nie określono właściwie oddziaływania na krajowe mechanizmy gospodarcze pewnych zapisów na pozór sprawiających wrażenie ograniczenia swojego oddziaływania tylko do energetyki.
Jak już wcześniej wspominałem biomasa pochodzenia rolnego – pellet ze słomy i innych pozostałości rolnych stanowi paliwo do instalacji współspalania, a te ustawa potraktowała dość jednoznacznie. Instalacje stosujące najprostsze „technologie" współspalania otrzymały współczynnik korekcyjny 0,5. Przy obecnej cenie zielonych certyfikatów (a ta zapewne z oczywistych powodów nadwyżki szybko się nie zmieni) proces ten nie będzie kontynuowany. Ustawa przewiduje co prawda miejsce dla instalacji współspalania w postaci „ dedykowanych instalacji spalania wielopaliwowego" ale nie wiedzieć czemu lista tych instalacji została zamknięta z dniem 30.06.2014. Te zakłady, które z upływem tej daty posiadały instalacje spełniające kryteria definicyjne „DISW" z ustawy i wystąpiły o taką koncesję to otrzymały przepustkę do klubu otrzymujących wsparcie 1:1. Zagadką jest dla nas dlaczego nie przewidziano możliwości modernizacji układów współspalania wg coraz nowszych technologii w celu spełnienia wymagań „DISW". Można by przyjąć proponowaną w nowej ustawie formułę współczynnika korekcyjnego w sytuacji niesprostania w konkretnym przypadku wymagań określonych dla dedykowanych. W przypadku wypełnienia wymagań współczynnik korekcyjny nie byłby stosowany. Zapis ten w naszym mniemaniu w wystarczającym zakresie mobilizowałby energetykę do dotrzymywania wymagań. Absurdem zaś jest zapis mówiący o limicie produkcji zielonej energii we współspalania w jednostkach DISW. Limit wyznacza średnia produkcja z lat 2011 – 2013 w technologii współspalania dla tej jednostki. Nie wiem czy ustawodawca miał wiedzę na temat proporcji paliwowych w uproszczonym współspalaniu ale biomasa w takich instalacjach stanowiła maksymalnie 8 % wsadu paliwowego. Przy wymaganiach dla DISW na poziomie min 20 % ilości te wystarczą na 4 miesiące pracy w roku ??? Nie wiem co przyświecało ustawodawcom tworzącym ten zapis.
Tak czy inaczej potencjał konsumpcji biomasy pochodzenia rolnego przez te zakłady będzie symboliczny i w żaden sposób nie będzie w stanie zapewnić racji bytu krajowym zakładom wytwarzającym biomasę pochodzenia rolnego w środowisku konkurencji z importem.
Rozumiem, że ustawodawca zapisem tym oczekiwał od energetyki rozwoju technologii i zaangażowania w walce z redukcją emisji CO2. Nie pojmuje zatem dlaczego nie pozwolono na rozwój innym zakładom mimo, że istnieją w Europie technologie redukcji emisji nie tylko CO2 ale również NOx oparte o stosowanie biomasy. Są to rozwiązania wysoce innowacyjne i przyjazne środowisku. Niestety ustawa zamyka naszą energetykę na te innowacje.
Wracając do biomasy pochodzenia rolnego i jej obecnego statusu na tle nowej ustawy oczywistym staje się fakt, że wszelkie założenia leżące u podstaw rozporządzenia wprowadzającego obowiązek stosowania biomasy rolnej w 2008 roku obecnie nie mają już znaczenia. Biomasa rolna stała się niewygodnym problemem niestety organicznie powiązanym z niechcianym współspalaniem. Mam jednak nadzieję, że nie pozostaję odosobniony w mniemaniu o istotności tejże biomasy dla naszej gospodarki.
Chciałbym w ty miejscu wskazać na możliwość znacznej poprawy sytuacji wszystkich z tą biomasą związanych niewielkim nakładem sił i środków.
Zakładając znaczną redukcje do poziomu 30 -40 % obecnego zapotrzebowania na tą biomasę pozostała część podaży pozostanie bez rynku zbytu. Jeżeli zastosowalibyśmy mechanizmy ograniczające import zagranicznej biomasy faktyczne ograniczenie podaży dla krajowej biomasy pozostałoby na akceptowalnym poziomie utrzymując i tak bardzo ostrą konkurencje wewnątrzkrajową. Mechanizmy ograniczające import zagranicznej biomasy mogą być bezpośrednia pochodną koniecznych do wprowadzenia aktów wykonawczych do nowej ustawy. Rozporządzenie, które powinno precyzować dokumentowanie biomasy można tak zorganizować aby w najlepszy sposób realizowało swoje założenia a przy tym było na tyle skrupulatne by jego wykonanie dla zakładów wytwarzających paliwa biomasowe stałe zlokalizowane poza granicami kraju generowało koszty, które wyrównywałyby szanse krajowym producentom w tej konkurencji. Założenia te mogłyby również wyeliminować radosną twórczość ukraińskich, białoruskich, azjatyckich czy afrykańskich dostawców w dziedzinie tworzenia dowolnych dokumentów. Firmy te nie podlegają jakiejkolwiek odpowiedzialności przed polskim prawem. Skuteczna weryfikacja tych zagranicznych, wytworzonych na życzenie dokumentów jest czystą fikcją.
Aby powyższe założenia mogły być w prosty sposób zrealizowane powinien w kraju funkcjonować system certyfikacji dostawców. System taki mógłby w zasadniczy sposób wszystkim stronom postępowania uprościć i ułatwić produkcje i dokumentowanie energii z OZE. Certyfikacja ta może zostać stworzona w oparciu o pewne wstępne prace Urzędu Regulacji Energetyki przy projekcie Krajowego Systemu Uwierzytelniania Biomasy z wykorzystaniem systemu KZR INIG dla biopaliw płynnych. Zastosowanie takiego rozwiązania w kompleksowy sposób rozwiązałoby problem dokumentacji biomasy oraz jej zrównoważonego wykorzystania.
Kolejnym elementem, który w naszym mniemaniu powinien ulec modyfikacji jest kwestia kwalifikowalności poszczególnych rodzajów biomasy. Obecne przepisy w sposób niemal absurdalny wymagają sterylnej czystości biomasy rolnej i leśnej. Tylko czy rozumienie tej czystości w taki sposób ma jakikolwiek sens. Ustawa eliminuje biomasę jako zanieczyszczoną w przypadku jakichkolwiek domieszek biomasy w biomasie. I tak na przykład w sytuacji gdy w pellecie ze słomy zidentyfikowana zostanie domieszka biomasy drzewnej w formie trocin fakt ten eliminuje cały miesięczny wolumen zielonej produkcji z systemu wsparcia !!!
Moje wieloletnie doświadczenie w produkcji pelletu ze słomy jednoznacznie wskazuje, że domieszka na poziomie 10 – 20 % trocin znakomicie poprawia proces granulacji słomy, zwiększa wydajność urządzeń, obniża zawartość popiołu w pellecie, podwyższa jego kaloryczność obniżając jednocześnie jednostkowe koszty transportu. Produkujemy paliwo lepsze taniej i szybciej. Konsultacje z technologami procesów spalania w kotłach energetyki wskazują jednoznacznie na wyższą wartość takiego paliwa nad czystym pelletem ze słomy. Pod względem statystycznym pellet ze łomy to taki, który zawiera w swoim składzie minimum 70 % słomy. Pozostałe 30 % mogą stanowić inne dodatki. Oczywistym jest, że dodatki te musza pochodzić z katalogu biomasy ale czy będzie to biomasa rolna czy leśna nie powinno mieć znaczenia. Takie podejście do tematu pozwoliłoby wreszcie na jakościową konkurencje pelletu ze słomy z dodatkiem 25 % trocin z ukraińskim czy białoruskim pelletem z łuski słonecznika.
Drobne zmiany, które w żaden sposób nie zmieniają podejścia do biomasy mogą w zdecydowany sposób pozwolić na funkcjonowanie krajowych producentów i wykorzystanie krajowych zasobów biomasy. Certyfikacja dostawców paliw biomasowych stałych oraz drobna zmiana definicji biomasy pozwolą osiągnąć wiele korzyści dla krajowej gospodarki. Jako stowarzyszenie producentów i dostawców tej biomasy dla naszej energetyki zwracamy się do Pana Ministra aby zechciał rozważyć naszą propozycje.

Z poważaniem

Stowarzyszenie Producentów Polska Biomasa

List do Ministra Tchórzewskiego

Warszawa 15.01.2016

Od działań naszego nowego Rządu zależy przyszłość bardzo wielu ludzi związanych z rynkiem biomasy w szczególności pochodzenia rolnego. Występuje w imieniu kilkudziesięciu firm produkujących biomasę rolną dle energetyki zawodowej i niemałej rzeszy firm oraz osób prowadzących działalność indywidualną kooperujących z tymi wytwórcami. Obecnie wprowadzana ustawa już na etapie jej procedowania spowodowała bardzo istotne redukcje stosowania biomasy rolnej w produkcji zielonej energii a teraz gdy weszły w życie zapisy wprowadzające współczynnik redukcyjny dla współspalania praktycznie rozpoczęła się likwidacja krajowego rynku biomasy rolnej. Biomasa ta w 90 % adresowana była do jednostek wytwórczych produkujących zieloną energię w procesach współspalania. Mamy pełną świadomość historycznych, złych decyzji i zaniechań związanych ze stosowaniem biomasy i zjawisko nadwsparcia dla energetyki zawodowej w procesach współspalania jest nam znane. Zjawisko to jest efektem podstawowego „grzechu" technologii współspalania jakim jest prostota, szybkość wdrożenia i niskonakładowość tej technologii. Mamy świadomość, że nie wszystko co działo się wokół biomasy przed 2012 rokiem miało swoje gospodarcze społeczne i ekonomiczne uzasadnienie. Nie ma sensu poszukiwanie i piętnowanie winnych. Chciałbym mieć pewność, że Ci co w tej chwili decydują o tej biomasie mają świadomość pełni oddziaływań tamtego stanu rzeczy i zjawiska nadwsparcia na gospodarkę. Od dłuższego czasu we wszystkich niemal mediach hasło to jest bardzo popularne. Odmienianie przez wszystkie przypadki staje się bardzo wygodnym wytłumaczeniem wszelkich problemów związanych w naszym kraju z OZE. Powinniśmy sobie jasno powiedzieć jaka była dystrybucja nadwsparcia, gdzie ono trafiało i jak się kumulowało. W pełnym cyklu wytwarzania energii w procesie współspalania udział brało kilka ogniw. Dokonam tu pewnej oceny wpływu, oddziaływań oraz akumulacji nadwsparcia na poszczególne ogniwa tego łańcucha.
1. Surowiec do produkcji paliw biomasowych stałych pochodzenia rolnego – na przykładzie słomy.
Na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat nastąpiło utworzenie i dynamiczny rozwój tej gałęzi. W roku 2008 wraz z ogłoszeniem Rozporządzenia Ministra Gospodarki z dnia 14 sierpnia 2008 r. w sprawie szczegółowego zakresu obowiązków uzyskania i przedstawienia do umorzenia świadectw pochodzenia, uiszczenia opłaty zastępczej, zakupu energii elektrycznej i ciepła wytworzonych w odnawialnych źródłach energii oraz obowiązku potwierdzania danych dotyczących ilości energii elektrycznej wytworzonej w odnawialnym źródle energii rolnictwo dostało szansę na zagospodarowanie dużej części pozostałości rolnych oraz odpadów z produkcji rolno spożywczej. W rozporządzeniu tym stworzono obligatoryjne miejsce dla biomasy pochodzenia rolnego obok biomasy leśnej. Rozporządzenie to było i nadal jest ewenementem w skali europejskiej, gdzie brak jest podobnych rozwiązań. Jakie przesłanki przyświecały ówczesnemu ministrowi gospodarki przy ustalaniu takich zasad jest chyba jasne. Odciążenie rynku biomasy leśnej oraz zagospodarowanie pozostałości i odpadów z rynku rolnego. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Rozporządzeniowe zapotrzebowanie na biomasę rolną spowodowało odejście od spalania i gnicia słomy na polach. Zaczęto wywożenie i wykorzystanie słomy poza gospodarką rolna ( szczególnie na niektórych rodzajach gruntów gdzie pozostawianie słomy po żniwach jest wysoce niewskazane), przekierowanie wielu odpadów z produkcji rolno spożywczej do odzysku i zagospodarowania w kierunku energetycznym. Każdy rynek w warunkach wzajemnych oddziaływań podaży i popytu kreuje poziomy cenowe produktu. Dynamiczny rozwój technologii współspalania ciągnął za sobą dynamiczny rozwój zapotrzebowania na tego typu paliwa co znalazło odzwierciedlenie w cenach surowców do ich wytwarzania. W tym samym okresie w kraju rozwinęło się pieczarkarstwo do poziomu kontynentalnego lidera. Te dwa konkurencyjne rynki spowodowały zdecydowany wzrost cen na podstawowy surowiec jakim była słoma a przy okazji odbiły się jeszcze na surowcach pobocznych ( siano, otręby, łuska zbożowa, wytłoki owocowe i warzywne itp.) Ceny słomy z poziomu ok 80 zł/ tona poszybowały do ponad 200 zł/ tona w roku 2011/12 . Oczywistym jest, że cena ta nie była niczym poza popytem uzasadniona. Pieniądze te trafiały do rolników zbierających słomę po żniwach oraz nowopowstałych firm świadczących usługi belowania i transportu słomy. W sytuacji ciągłego rozwoju zapotrzebowania, czego dowodem był jednokierunkowy ruch cen rolnicy i usługodawcy lwią cześć dochodów z obrotu słomą inwestowali w park maszynowy, magazyny i środki transportu. W okresie tym do rolnictwa trafiła rekordowa ilość maszyn, ciągników i środków transportu. Duża część środków pomocowych została skierowana do rozwoju tej działalności. W kilka lat krajowe rolnictwo zdobyło dość istotne pozaprodukcyjne źródło dochodu. Sądzę, że ta część nadwsparcia procesów współspalania, która trafiła do źródeł surowcowych została przeznaczone w dużej części na inwestycje i została skumulowana w możliwościach technologicznych jakie obecnie oferuje nam branża biomasy rolnej. Dzisiaj ten fragment skumulowanego potencjału nadwsparcia dla współspalania stoi przed widmem destrukcji.
2. Przetwarzanie surowca w paliwo biomasowe stałe pochodzenia rolnego – peleciarnie, brykieciarnie, suszarnie itp. zakłady
Sam rynek surowcowy nie ma racji bytu bez zakładów przetwarzających go w paliwa akceptowalne przez energetykę zawodową. Aby wszystkie te surowce mogły zaspokoić zapotrzebowanie energetyki na paliwa musiały zostać poddane zależności od swojego rodzaju przetworzeniu. W najprostszych sytuacjach wystarczało podsuszenie (wytłoki owocowe i warzywne) lub zbiór i rozdrobnienie ( plantacje wierzby energetycznej), inne wymagały bardziej złożonych procesów do granulacji włącznie. Na przestrzeni tych ostatnich 7 lat zbudowano od podstaw przemysł przerobu pozostałości rolnych w paliwa biomasowe stałe. I tutaj podobnie jak w przypadku producentów rolnych zapotrzebowanie wciąż wyprzedzało możliwości wytwórcze. Dzisiaj można śmiało powiedzieć, że mamy do dyspozycji potencjał, który na tle Europy stawia nas w czołówce a jeśli weźmiemy pod uwagę biomasę rolną jesteśmy liderem. Skąd to wszystko ? Może nie będę oryginalny ale jest to również efekt naszego nadwsparcia dla procesów współspalania. Podobnie jak poprzednio taka dynamika powstawania i rozwoju zakładów nigdy nie byłaby możliwa bez środków, które do tych zakładów z energetyki trafiały i w postaci kolejnych inwestycji wytwórczych były kumulowane. Znów można by mieć pretensje o brak oryginalności ale podobnie jak w sytuacji potencjału rynku surowców mamy tu również zagrożenie jego unicestwieniem.
3. Transport i logistyka
Kolejnym istotnym ogniwem w tym biomasowym cyklu jest udział firm, które surowce dowiozły do zakładu przetwórczego a następnie gotowy produkt dostarczyły do jednostek wytwarzających energię. Zdawać by się mogło – cóż to takiego ? A w rzeczywistości mamy do czynienia z wcale nie łatwym zadaniem. Wywiezienie zbelowanej słomy z pola do zakładu przetwórczego może ocenić dopiero ten, kto na to pole wjeżdżał i wyjeżdżał. Do realizacji tego zadania potrzebny jest specjalistyczne sprzęt począwszy od ciągników poprzez przyczepy i naczepy. Bele lub kostki słomy to dość specyficzny przestrzenny towar a miejsca skąd je trzeba wywozić nie maja nic wspólnego z drogami. Tak więc aby skutecznie i na odpowiednim poziomie ilościowym zaopatrzyć zakład przetwórczy w surowiec powstało dość istotne zapotrzebowanie na ten specjalistyczny sprzęt. Trafił on zarówno do rolników o większych areałach produkcji zbóż jak i do nowopowstałych firm usługowych. Po przywiezieniu i przetworzeniu surowców w produkty gotowe pojawiło się kolejne zadanie w postaci dostarczenia paliw do zakładów wytwórczych energii. Znów można by zauważyć – cóż takiego ? A jednak. Pellet jako główne paliwo dla energetyki jest towarem sypkim, przestrzennym i wrażliwym na wilgoć, który wymaga pojazdów samo rozładowczych a niekiedy dodatkowo w formie ruchomych podług lub cystern z rozładunkiem pneumatycznym. Kolejnym elementem specyfiki rynku biopaliw jest jego charakter pracy w systemie ciągłym tak jak praca jednostek wytwórczych. Tak istotny ruch biomasy przyczynił się do rozwoju lub powstania wielu specjalistycznych firm transportowych kumulując również niemałą część nadwsparcia, które przypadło transportowi. Ta branża również odczuwa i jeszcze odczuje efekt redukcji biomasy z rynku transportu.

4. Wytwarzanie energii elektrycznej ( i/ lub cieplnej ) z biomasy w procesach współspalania.
Ostatnim ogniwem tego biomasowego łańcucha jest elektrownia lub elektrociepłownia, w której to kotłach spalano biomasę celem zamiany energii wiązań chemicznych na energie elektryczną, cieplną lub w skojażeniu. Na hasło produkcji zielonej energii we współspalaniu podjęło odzew kilkadziesiąt jednostek wytwórczych i począwszy od inwestycji w ładowarkę dosypującą biomasę na taśmociąg podający paliwo poprzez inne bardziej finezyjne rozwiązania z własnymi liniami technologicznymi dla biomasy do instalacji hybrydowych realizowało założony cel zielonej produkcji. Obiektywnie rzecz ujmując na tle innych ogniw tego biomasowego łańcucha akumulacja środków nadwsparcia w tym przypadku pozostawiała wiele do życzenia. Zarówno skala obrotu jak i możliwości inwestycyjne jasno wskazują na niewykorzystanie tej szansy no chyba, że za wykorzystanie szansy przyjmiemy konsumpcyjne odcinanie kuponów jakie dała biomasa.

Niestety NADWSPARCIE dotyczy całego łańcucha i kara za jego zaistnienie obejmuje wszystkie ogniwa. Jak to zwykle bywa w tego typu sytuacjach „ktoś jest winny a ktoś inny wisi" tak i tu energetyka właściwie nie poniesie zbyt dużych konsekwencji. Poza tymi, jakże proporcjonalnie drobnymi inwestycjami w podawanie biomasy nie ma w zasadzie istotnych strat inwestycyjnych. Zakłady energetyczne będą dalej normalnie funkcjonować a technolodzy procesów spalania odetchną wreszcie podając jednorodne paliwo w postaci samego węgla. Skończy się co prawda strumyczek nadwsparcia i to będzie ból główny. Paradoksalnie wszystkie te jednostki wytwórcze, które ograniczyły do minimum jakiekolwiek inwestycje w procesy współspalania otrzymały największą porcję nadwsparcia czyli praktycznie poza ładowarką nie zrobili nic, teraz śmieją się z pozostałych. Jak to się odbije na innych ogniwach łańcucha biomasowego ? Dla nas jest to sprawa być albo nie być. Wszelkie inwestycje prowadzące do powstania i rozwoju zakładów ukierunkowane były na obsługę energetyki zawodowej a teraz biomasa rolna okazuje się niepotrzebna.

Opisana sytuacja pomija jeszcze jeden bardzo istotny równoległy szczegół tego łańcucha – import biomasy. W sytuacji pogoni podaży za popytem automatycznie pojawiło się miejsce na uzupełnienie brakującego wolumenu poprzez import tej biomasy z zagranicy. Zaczęto wyszukiwać jak najtańsze jej źródła i rozpoczął się transport przeróżnych rodzajów biomasy z przeróżnych części świata. Począwszy od pelletu z łuski słonecznika z krajów byłego Związku Radzieckiego do łupin orzecha z Azji i Afryki. Wieziono biomasę samochodami, pociągami i statkami. Czy można tu mówić o jakiejkolwiek akumulacji nadwsparcia ? Trudno mi coś znaleźć. Dzisiaj mamy do czynienia z obsadzeniem rynku biomasy przez jej import na poziomie 50 %. Niestety nasza rodzima biomasa nie jest w stanie konkurować z najtańszymi bioodpadami zwożonymi z różnych części świata. Często rachunek ekonomiczny takiego obrotu wygląda w sposób następujący. Dostawca takiej biomasy do naszych jednostek wytwórczych inkasuje pieniądze za odbiór i utylizacje odpadów z której pokrywa jakąś część zwykle najdroższego w tym interesie transportu morskiego i potem .... potem w kraju zleci jeszcze transport koleją lub samochodami z portów do jednostki wytwórczej i ... jest już czysty zysk. Nie może tu być mowy o jakiejkolwiek konkurencji z krajową biomasą. W przypadku pelletu z łuski słonecznika sprawa nie jest tak jednoznacznie prosta ale cały schemat działania nie jest aż tak bardzo odległy od opisanego powyżej. Niestety jest tak, że ponad połowa wsparcia wędruje do kieszeni właścicieli kilku nieźle ustawionych firm importujących biomasę a pozostałą częścią obdzielamy ok 20 – 30 tysięcy ludzi zatrudnionych w rolnictwie, transporcie i przetwarzaniu krajowej biomasy pochodzenia rolnego. Jakie to ma znaczenie dla krajowej gospodarki pozostawię bez odpowiedzi.

Jak już pisałem wcześniej również w Pańskich rękach znajduje się przyszłość bardzo wielu ludzi związanych z rynkiem biomasy w szczególności pochodzenia rolnego. Nie wiem w jakim stopniu informacje tu zawarte stanowią dla Pana impuls do nowego spojrzenia na temat biomasy pochodzenia rolnego ale mam nadzieję, że okażą się choć pomocnymi i pozwolą na rozszerzenie kąta widzenia tego problemu.
Wprowadzenie do energetyki pojęcia biomasa pochodzenia rolnego służyć miało stworzeniu możliwości do zagospodarowania dotąd niewykorzystanych pozostałości po produkcji rolnej oraz umożliwić uzyskanie rolnictwu dochodu z pozarolniczej działalności. Oba cele bardzo ważne i cenne ale w realiach dnia dzisiejszego niestety wraz z niektórymi zapisami nowej ustawy zostały pominięte lub przekreślone. Nie wiem, czy takie były intencje ustawodawców ale nie chce mi się w to wierzyć.
Sądzę, że w ogólnym pośpiechu nie określono właściwie oddziaływania na krajowe mechanizmy gospodarcze pewnych zapisów na pozór sprawiających wrażenie ograniczenia swojego oddziaływania tylko do energetyki.
Jak już wcześniej wspominałem biomasa pochodzenia rolnego – pellet ze słomy i innych pozostałości rolnych stanowi paliwo do instalacji współspalania, a te ustawa potraktowała dość jednoznacznie. Instalacje stosujące najprostsze „technologie" współspalania otrzymały współczynnik korekcyjny 0,5. Przy obecnej cenie zielonych certyfikatów (a ta zapewne z oczywistych powodów nadwyżki szybko się nie zmieni) proces ten nie będzie kontynuowany. Ustawa przewiduje co prawda miejsce dla instalacji współspalania w postaci „ dedykowanych instalacji spalania wielopaliwowego" ale nie wiedzieć czemu lista tych instalacji została zamknięta z dniem 30.06.2014. Te zakłady, które z upływem tej daty posiadały instalacje spełniające kryteria definicyjne „DISW" z ustawy i wystąpiły o taką koncesję to otrzymały przepustkę do klubu otrzymujących wsparcie 1:1. Zagadką jest dla nas dlaczego nie przewidziano możliwości modernizacji układów współspalania wg coraz nowszych technologii w celu spełnienia wymagań „DISW". Można by przyjąć proponowaną w nowej ustawie formułę współczynnika korekcyjnego w sytuacji niesprostania w konkretnym przypadku wymagań określonych dla dedykowanych. W przypadku wypełnienia wymagań współczynnik korekcyjny nie byłby stosowany. Zapis ten w naszym mniemaniu w wystarczającym zakresie mobilizowałby energetykę do dotrzymywania wymagań. Absurdem zaś jest zapis mówiący o limicie produkcji zielonej energii we współspalania w jednostkach DISW. Limit wyznacza średnia produkcja z lat 2011 – 2013 w technologii współspalania dla tej jednostki. Nie wiem czy ustawodawca miał wiedzę na temat proporcji paliwowych w uproszczonym współspalaniu ale biomasa w takich instalacjach stanowiła maksymalnie 8 % wsadu paliwowego. Przy wymaganiach dla DISW na poziomie min 20 % ilości te wystarczą na 4 miesiące pracy w roku ??? Nie wiem co przyświecało ustawodawcom tworzącym ten zapis. Kolejnym problemem technologicznym jest utrzymanie przeciętnego poziomu udziału biomasy w cyklu rozliczeniowym na poziomie ponad 20 % co jak się okazuje nie jest takie proste i w obawie o restrykcje związanie z niedotrzymaniem tego udziału wielce prawdopodobnym się staje nie podjęcie pracy w tej technologii jednostek posiadających koncesję DISW.
Tak czy inaczej potencjał konsumpcji biomasy pochodzenia rolnego przez te zakłady będzie symboliczny i w żaden sposób nie będzie w stanie zapewnić racji bytu krajowym zakładom wytwarzającym biomasę pochodzenia rolnego w środowisku konkurencji z importem.
Rozumiem, że ustawodawca zapisem tym oczekiwał od energetyki rozwoju technologii i zaangażowania w walce z redukcją emisji CO2. Nie pojmuje zatem dlaczego nie pozwolono na rozwój innym zakładom mimo, że istnieją w Europie technologie redukcji emisji nie tylko CO2 ale również NOx oparte o stosowanie biomasy. Są to rozwiązania wysoce innowacyjne i przyjazne środowisku. Niestety ustawa zamyka naszą energetykę na te innowacje.
Wracając do biomasy pochodzenia rolnego i jej obecnego statusu na tle nowej ustawy oczywistym staje się fakt, że wszelkie założenia leżące u podstaw rozporządzenia wprowadzającego obowiązek stosowania biomasy rolnej w 2008 roku obecnie nie mają już znaczenia. Biomasa rolna stała się niewygodnym problemem niestety organicznie powiązanym z niechcianym współspalaniem. Mam jednak nadzieję, że nie pozostaję odosobniony w mniemaniu o istotności tejże biomasy dla naszej gospodarki.
Chciałbym w ty miejscu wskazać na możliwość znacznej poprawy sytuacji wszystkich z tą biomasą związanych niewielkim nakładem sił i środków.
Zakładając znaczną redukcje do poziomu 30 - 40 % obecnego zapotrzebowania na tą biomasę pozostała część podaży pozostanie bez rynku zbytu. Jeżeli zastosowalibyśmy mechanizmy ograniczające import zagranicznej biomasy faktyczne ograniczenie podaży dla krajowej biomasy pozostałoby na akceptowalnym poziomie utrzymując i tak bardzo ostrą konkurencje wewnątrzkrajową. Mechanizmy ograniczające import zagranicznej biomasy mogą być bezpośrednia pochodną koniecznych do wprowadzenia aktów wykonawczych do nowej ustawy. Rozporządzenie, które powinno precyzować dokumentowanie biomasy można tak zorganizować aby w najlepszy sposób realizowało swoje założenia a przy tym było na tyle skrupulatne by jego wykonanie dla zakładów wytwarzających paliwa biomasowe stałe zlokalizowane poza granicami kraju generowało koszty, które wyrównywałyby szanse krajowym producentom w tej konkurencji. Założenia te mogłyby również wyeliminować radosną twórczość ukraińskich, białoruskich, azjatyckich czy afrykańskich dostawców w dziedzinie tworzenia dowolnych dokumentów. Firmy te nie podlegają jakiejkolwiek odpowiedzialności przed polskim prawem. Skuteczna weryfikacja tych zagranicznych, wytworzonych na życzenie importerów biomasy dokumentów jest czystą fikcją.
Aby powyższe założenia mogły być w prosty sposób zrealizowane powinien w kraju funkcjonować system certyfikacji dostawców. System taki mógłby w zasadniczy sposób wszystkim stronom postępowania uprościć i ułatwić produkcje i dokumentowanie energii z OZE. Certyfikacja ta może zostać stworzona w oparciu o pewne wstępne prace Urzędu Regulacji Energetyki przy projekcie Krajowego Systemu Uwierzytelniania Biomasy z wykorzystaniem systemu KZR INIG dla biopaliw płynnych. Zastosowanie takiego rozwiązania w kompleksowy sposób rozwiązałoby problem dokumentacji biomasy oraz jej zrównoważonego wykorzystania.
Kolejnym elementem, który w naszym mniemaniu powinien ulec modyfikacji jest kwestia kwalifikowalności poszczególnych rodzajów biomasy. Obecne przepisy w sposób niemal absurdalny wymagają sterylnej czystości biomasy rolnej i leśnej. Tylko czy rozumienie tej czystości w taki sposób ma jakikolwiek sens. Ustawa eliminuje biomasę jako zanieczyszczoną w przypadku jakichkolwiek domieszek biomasy w biomasie. I tak na przykład w sytuacji gdy w pellecie ze słomy zidentyfikowana zostanie domieszka biomasy drzewnej w formie trocin fakt ten eliminuje cały miesięczny wolumen zielonej produkcji z systemu wsparcia !!!
Moje wieloletnie doświadczenie w produkcji pelletu ze słomy jednoznacznie wskazuje, że domieszka na poziomie 15 – 25 % trocin znakomicie poprawia proces granulacji słomy, zwiększa wydajność urządzeń, obniża zawartość popiołu w pellecie, podwyższa jego kaloryczność obniżając jednocześnie jednostkowe koszty transportu. Produkujemy paliwo lepsze taniej i szybciej. Konsultacje z technologami procesów spalania w kotłach energetyki wskazują jednoznacznie na wyższą wartość takiego paliwa nad czystym pelletem ze słomy.
Pod względem statystycznym pellet ze łomy to taki, który zawiera w swoim składzie minimum 70 % słomy. Pozostałe 30 % mogą stanowić inne dodatki. Oczywistym jest, że dodatki te musza pochodzić z katalogu biomasy ale czy będzie to biomasa rolna czy leśna nie powinno mieć znaczenia. Takie podejście do tematu pozwoliłoby wreszcie na jakościową konkurencje pelletu ze słomy z dodatkiem 25 % trocin z ukraińskim czy białoruskim pelletem z łuski słonecznika.
Drobne zmiany, które w żaden sposób nie zmieniają podejścia do biomasy mogą w zdecydowany sposób pozwolić na funkcjonowanie krajowych producentów i wykorzystanie krajowych zasobów biomasy. Certyfikacja dostawców paliw biomasowych stałych oraz drobna zmiana definicji biomasy pozwolą osiągnąć wiele korzyści dla krajowej gospodarki. Jako stowarzyszenie producentów i dostawców tej biomasy dla naszej energetyki zwracamy się do Pana Ministra aby zechciał rozważyć naszą propozycje.

Mam nadzieję, że opisana powyżej analiza pozwoli na nieco szersze spojrzenie na grzech nadwsparcia, jego szerokokątny wpływ na krajową gospodarkę, biomasę pochodzenia rolnego wyciągnięcie właściwych wniosków oraz podjęcie takich decyzji, które pozwolą postawić całe OZE na nogach i zrobić właściwy użytek z potencjału polskiej biomasy pochodzenia rolnego.
W naszym stowarzyszeniu opracowany mamy cały szereg propozycji rozwiązań, które w rozsądny sposób pozwolą skutecznie umyć to młode OZE i nie wylać go z kąpielą.

List do Komisji ESK

Warszawa. 14.11.2015

Szanowny Pan Poseł Marek Suski
Przewodniczący Komisji do Spraw Energii i Skarbu Państwa

Stowarzyszenie producentów
Polska Biomasa

Jako Zarząd Stowarzyszenia Producentów Polska Biomasa pozwalamy sobie pisać do Pana i prosić o potraktowanie naszego listu jako głosu branży zatrudniającej ponad 36 000 osób .
Uprzejmie prosimy o spotkanie celem przekazania wielu naszych spostrzeżeń, doświadczeń oraz zdobytej przez ostatnie kilkanaście miesięcy wiedzy na temat biomasy i innych OZE na tle naszej energetyki. Nikt nie zaprzeczy – bardzo ważnej branży z punktu widzenia strategii Naszego Kraju, oraz planów co do jej przyszłości. Chodzi o to, że obecne rozwiązania systemowe oraz bieżąca sytuacja w naszej ocenie nie są dobre i nie służą interesowi gospodarczemu Polski, branży energetycznej, Polskim Przedsiębiorcom i kooperantom. Ogólnie rzecz ujmując energetyka w Naszym Kraju nie jest odpowiednio zorganizowana. Obecnie wprowadzana ustawa OZE jest tak skonstruowana, że skutecznie likwiduje wszelkie dziedziny OZE a w szczególności biomasę. Rozumiemy, że „Polska węglem stoi" i nic przeciw temu nie mamy a wręcz wpisujemy się jako producenci biomasy w politykę wykorzystania do celów energetycznych naszego, polskiego węgla. Nie rozumiemy natomiast sytuacji sprzyjającej importowi tych paliw. Sprowadzanie z zagranicy węgla oraz zwożenie biomasy, często nawet spoza Europy jest ewidentną patologia, która w oczach poprzedniej ekipy rządzącej była wolnym handlem. Nie rozumiemy przedkładania partykularnych interesów pewnych prominentnych grup nad krajowy interes społeczny. Czas najwyższy spojrzeć perspektywicznie na możliwości, realia i potencjał krajowy i poczynić przedsięwzięcia celem jego optymalnego wykorzystania ku ogólnokrajowemu dobru.
Liczymy na rzeczowy dialog z argumentami, z Naszym Nowym Parlamentem i Rządem. Liczymy na to, że będziemy mogli wykorzystać deklaracje jakie były głoszone przez Prawo i Sprawiedliwość podczas ostatnich kampanii wyborczych co do pracy ze społeczeństwem i polityki prowadzonej przy „otwartych gabinetach". Liczymy na wysłuchanie nas oraz deklarujemy chęć przekazania wszelkiej wiedzy praktycznej i teoretycznej ze swojej strony. Zależy nam bardzo na ustabilizowaniu sytuacji ponieważ jesteśmy patriotami i chcemy żyć w Polsce, prowadzić interesy w Naszym Kraju, zmierzać do stabilnego rozwoju gospodarczego dla dobra Polski i Polaków.
Chcemy także dawać godziwe zatrudnienie naszym pracownikom, za których czujemy się odpowiedzialni. Chcemy żeby nie myśleli o przesiedlaniu się całymi rodzinami, poza granicę Naszej Ojczyzny - przykro to stwierdzić ale w obecnej sytuacji jest to zadanie bardzo trudne do wykonania, jeśli nie niemożliwe.
Prosimy o kontakt, celem wyznaczenia terminu spotkania i pozostajemy do dyspozycji.

Z poważaniem
Za Zarząd Stowarzyszenia
Dariusz Zych

List do ...

Warszawa 16.11.2015
Szanowni Państwo.
List ten kierowany jest do Tych Wszystkich, Którzy z biomasą są związanie zawodowo.
Na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy zaszły jeszcze głębsze zmiany na rynku biomasy.


Ustabilizował się trend ograniczania popytu na paliwa stałe z biomasy. Znaczna nadwyżka podaży nad
popytem spowodowana jest dwoma najważniejszymi czynnikami:
1. istotnym ograniczeniem procesów spalania i współspalania biomasy,
2. znacznym i wciąż rosnącym udziałem biomasy importowanej.
Nad słusznością przyczyn ograniczenia użycia biomasy w produkcji energii z OZE można by i trzeba
dyskutować, ale nie tu czas i miejsce na tą dyskusje.
Udział biomasy importowanej w ogólnym jej spalaniu jest natomiast zjawiskiem patologicznym.
Zwożenie jej z miejsc odległych o setki i tysiące kilometrów w sytuacji, gdy nasze zasoby gniją
pozostając bezproduktywnym emiterem CO2 i metanu jest zaprzeczeniem idei OZE.
Te dwa czynniki oczywiście nie muszą i niestety nie pozostają w gestii wyborów energetyki
zawodowej opartych jedynie o bieżący rachunek ekonomiczny. My dostawcy zdajemy sobie sprawę,
że spowodowane jest to stworzeniem takich możliwości prawnych przez nasz Rząd. Efektem tego
sprawy ekologii, interes krajowy i społeczny są daleko w tyle za bieżącym zyskiem koncernu. Jako
Stowarzyszenie Producentów Polska Biomasa dołożymy jeszcze więcej starań aby sytuacje tą zmienić.
Chcieli byśmy w tym miejscu natomiast przekazać bardzo istotną informację i przestrogę dla
zarządów koncernów energetycznych. Obecnie prowadzone działania minimalizacji kosztów zakupu
biomasy, procedury jak również zapisy w umowach naszym zdaniem przekroczyły poziom
bezpieczeństwa dla producentów i dostawców biomasy ale również jej odbiorców i konsumentów.
Zdajemy sobie świetnie sprawę, że twierdzenia o uzależnienie spalania biomasy od cen zielonych
certyfikatów jest jedynie zasłoną dymną. Wiemy, że sytuacja ta daje możliwości realizacji obowiązku
po najniższych cenach w historii i brak jest jakichkolwiek przyczyn do zmiany tego stanu rzeczy. Tak
więc pytanie o to czy koncerny zdecydują się na wyegzekwowanie od Rządu działań w tym kierunku
pozostawię bez odpowiedzi.
Musicie Państwo wiedzieć, że obecne ceny biomasy przekroczyły poziom jakiejkolwiek opłacalności
produkcji i dalsze oddziaływanie na rynek celem kolejnych obniżek doprowadzi jedynie do:
1. rozpowszechnienia sytuacji gdy w łańcuchu pośredników i dostawców gdzieś ginie VAT ( może i
kilkukrotnie ),
2. rozpowszechnienie sytuacji gdy producenci nie otrzymują za swój produkt zapłaty ( trafi do was
towar po prostu kradziony),3. rozpowszechnienie sytuacji gdy na teren elektrowni wjeżdża towar jedynie przykryty biomasą
przyzwoitej jakości,
4. powstawanie sytuacji gdy wylicytowane przez pośredników ( zwykle producenci nie są w stanie
licytować poniżej kosztów wytworzenia i przegrywają te zawody) warunki kontraktu nie pozwolą na
jego realizację z powodu niemożności zakupu towaru od producentów w tak niskich cenach,
5. zaprzestania produkcji nawet przez te zakłady, które związane są umowami konieczności
wynikającymi i z dofinansowaniem inwestycyjnym,
6. likwidację krajowych producentów i dostawców.
Jakie będą efekty dalszego utrzymywania obecnego stanu rzeczy łatwo sobie wyobrazić. Problemy
skarbowe, oskarżenia o paserstwo, zrywanie umów a wreszcie brak partnerów z krajowego rynku.
Czy aby na takim efekcie zależy naszej energetyce zawodowej ? Gdzie tu to zawodowstwo ?
Jako Stowarzyszenie Producentów Polska Biomasa z żalem przyznajemy, że jak w każdej społeczności
również pośród dostawców biomasy dla energetyki znajdują się nieuczciwi kontrahenci.
Informujemy, że oferowana biomasa w formie pelletu z dostawa do elektrowni w cenie poniżej
23,00 zł/GJ stanowią podejrzaną ofertę, która z bardzo wysokim prawdopodobieństwem
obarczona jest jakimiś wadami prawnymi, fiskalnymi lub jakościowymi.
Przykro nam jednocześnie, że obecne warunki funkcjonowania w krajowych realiach promują właśnie
takich „przedsiębiorców". Deklarujemy, że naszym celem jest obrona uczciwych i rzetelnych
producentów i dostawców a co za tym idzie używać będziemy wszelkich prawem dostępnych
środków aby te patologiczne procedery wyplenić z naszej rzeczywistości i liczymy tu na zrozumienie
problemu oraz podjęcie wszelkiej współpracy, o którą nie możemy się doprosić naszej energetyki.
Z wyrazami szacunku
Zarząd Stowarzyszenia Polska Biomasa

Konwersja na biomasę

W naszych konkretnych polskich warunkach mamy do czynienia z pokaźnym potencjałem biomasy. Na potencjał ten składa się biomasa pochodzenia drzewnego w postaci: wszelkiego rodzaju odpadów leśnych związanych z pozyskaniem drewna, wszelkiego rodzaju pozostałości poprodukcyjnych związanych z przetwórstwem drzewnym, wszelkiego rodzaju odpadów pochodzenia drzewnego pozyskanych w procesach recyklingu.

Oraz biomasa pochodzenia rolnego w postaci : słomy niezagospodarowanej w innych dziadzinach, siana pozyskanego z ekologicznych pokosów, wszelkiego rodzaju pozostałości rolnych niezagospodarowanych w rolnictwie, wszelkiego rodzaju odpadów poprodukcyjnych powstałych w przetwórstwie rolno spożywczym. Zebrawszy cały dostępny obecnie wolumen wymienionych rodzajów zbierze się dość pokaźna ilość około kilkunastu milionów ton rocznie. Jest to potencjał, który odpowiednio zagospodarowany mógłby stanowić odnawialne paliwo do wytworzenia ponad 12 TWh zielonej energii. Surowce te są dostępne i pozyskanie ich nie wymaga specjalnych, dodatkowych nakładów. Czy jest potencjał techniczny, który byłby w stanie tą biomasę skutecznie i sprawnie przetworzyć najpierw na paliwo a następnie na energię elektryczną i ciepło? Ostatnie kilka lat pokazało, że nasza krajowa przedsiębiorczość i zaradność potrafi bardzo wiele. Z kraju, gdzie jeszcze dość niedawno prawie nikt nie wiedział co to jest granulator czy pellet, instalacja do współspalania czy dedykowana biomasie staliśmy się istotnym producentem tego paliwa i użytkownikiem największego zielonego bloku . Produkcja pelletu pochodzenia leśnego czy rolnego nie stanowi najmniejszego problemu a i potencjał zakładów przetwarzających biomasę w paliwa w obecnym czasie jest bardzo mocno niewykorzystany. Jednostko wytwórcze posiadające koncesję na wytwarzanie energii stoją w gotowości a wiele takich, które w obecnych warunkach tracą zasadność działania mogłyby po konwersji spalać biomasę. Posiadamy więc surowce, maszyny, zakłady, jednostki wytwórcze, wyszkoloną kadrę i pracowników i czego nam brakuje ? Kolejne pytanie, czy jest zapotrzebowanie na tego typu działalność ? Zdawać by się mogło, że paliwa stałe biomasowe i wytwarzana z nich odnawialna energia w dowolnej postaci to samo dobrodziejstwo i można by w zasadzie tak założyć ale .... Jak zawsze i wszędzie jest jakieś ale. W naszym przypadku tych ale jest kilka:
Ale nr 1
Zasadność ekonomiczna procesu wytwarzania energii z paliw odnawialnych.
Nie jest tajemnicą, że paliwo odnawialne w dzisiejszych realiach ekonomicznych nie może konkurować cenowo z paliwami kopalnymi. Niestety pozyskanie, przetworzenie i dostarczenie tegoż paliwa do jednostki wytwórczej niesie za sobą pewne konieczne koszty i w żaden sposób nie można ich porównać do kosztów węgla kamiennego a tym bardziej brunatnego. Rozpatrując same koszty zakupu jednostki energii zawartej w tych różnych jej nośnikach niestety biomasa w skrajnych przypadkach jest niemal trzykrotnie droższa. W sytuacjach dalekiego transportu węgla proporcja ta ze względu na lokalną dostępność biomasy zbliża się do współczynnika 2 a tam, gdzie węgiel transportowany jest na bardzo krótkie dystanse lub spalany niemal tuż obok kopalni współczynnik ten bliski jest wartości 3. Z tym problemem należy zapoznać księgowych i prawników a oni, w oparciu o całe mnóstwo obecnie obowiązujących przepisów i zasad oraz tych co to mają zacząć gnębić energetyków w najbliższym czasie powinni przeprowadzić rachunek.
Ale nr 2
Dostępność odpowiedniej jakości oraz w odpowiedniej ilości biomasy do zaspokojenia zapotrzebowania naszej jednostki na tego typu paliwo.
Biomasa jako paliwo odnawialne w zasadzie dostępne jest na terenie całego kraju. Warto jednak wziąć pod uwagę lokalne zróżnicowanie zagospodarowania ziemi i nastawić się na rodzaj paliwa, który w naszym bezpośrednim sąsiedztwie jest reprezentowany w największej ilości. Warto również przy tym uwzględnić ewentualną konkurencję, która może nam zakłócić swobodny dostęp do tego rodzaju paliwa. Kwestia zakładów przetwórczych jest mniej istotną, gdyż w sytuacji, gdy jest wystarczający dostęp do surowca to jakiś zakład przetwórczy albo już istnieje albo w dość krótkim czasie zostanie uruchomiony.
Ale nr 3
Przystosowanie jednostek wytwórczych do spalania biomasy.
Kolejną oczywistą rzeczą jest fakt, że jednostka projektowana i zbudowana do pozyskiwania energii ze spalania węgla nie będzie w stanie efektywnie pracować na paliwie o parametrach biomasy. Efektywne spalanie takiego paliwa ze względu na jego specyfikę nie jest rzeczą łatwą i osiągnięcie wydajności porównywalnej z tą osiąganą na paliwie pierwotnym często jest bardzo trudne. Musimy się też liczyć z zupełnie innym oddziaływaniem paliwa i powstających w procesie spalania gazów na całą instalację. Właściwe zaprojektowanie i przeprowadzenie konwersji jednostki spalającej pierwotnie węgiel na paliwo biomasowe winno być powierzone wyspecjalizowanym fachowcom, o których nie tak łatwo. Poza dostosowaniem kotła do innego rodzaju paliwa musimy jeszcze mieć na uwadze dostosowanie instalacji podawania oraz magazynowania paliwa i tu przechodzimy do :
Ale nr 4
Przystosowanie lub budowa instalacji podawania oraz magazynowania paliwa biomasowego.
Parametry fizykochemiczne paliwa biomasowego są daleko inne od parametrów węgla i z reguły instalacje podawania paliwa do kotła w przypadku jego konwersji na biomasę wymagają daleko idącej przebudowy lub stworzenia od podstaw. Ciężar nasypowy, kaloryczność właściwa, podatność wybuchowa, temperatura zapłonu, czułość na zawilgocenie itp. cechy winny być uwzględnione przy projektowaniu przebudowy bądź budowy instalacji podawania paliwa. Podobnie rzecz ma się w przypadku magazynowania paliw biomasowych. W zależności na jakiego typu paliwo się zdecydujemy musimy zapewnić różne warunki przechowywania. Dla zrębki, która jest paliwem w zasadzie nieulepszonym reżim ten jest stosunkowo łagodny. Projektując konwersje jednostki w której paliwem głównym będzie zrębka z góry zakładamy, że jej parametry nie odbiegają od parametrów świeżego drewna i magazynowanie jej nie różni się w swych wymaganiach od magazynowania zwyczajnego drewna. Nie wymaga ona specjalnych zabezpieczeń i przechowywana może być bez zadaszenia pod tzw. chmurką a jedynie na terenie utwardzonym zabezpieczającym przed jej zmieszaniem z podłożem. W celu skutecznego przechowywania zrębki stosuje się wygrodzenia z wysokich betonowych elementów posadowionych na utwardzonym podłożu. Jedynym zagrożeniem, które może pojawić się podczas magazynowania zrębki to w skrajnym przypadku jej samozapłon. W sytuacji, gdy mamy do czynienia z dość istotnym zanieczyszczeniem zrębki innymi, podatniejszymi na procesy samozapłonu typami biomasy dojść może do pośredniego zapłonu zrębki. Sytuacji takiej należy zapobiegać poprzez kontrole jakości dostaw a dla zupełnego bezpieczeństwa strefę magazynowania zrębki wyposażyć należy w kamery termo czułe, które w sytuacji zbyt wysokiej temperatury spryzmowanego paliwa zainicjują alarm. Wielkość magazynu zrębki w zasadzie powinna być dostosowana do parametrów jednostki oraz warunków zaopatrzenia w paliwo. Standardem magazynu dla biomasy jest kilkudniowy zapas dla całej jednostki.
Dla pelletu, który jest paliwem przetworzonym reżim przechowywania musi uwzględniać jego właściwości. Głównym zagrożeniem w procesie przechowywania pelletu jest wilgoć. W procesie wytwarzania pelletu biomasa trafia do linii technologicznej w formie suchej o wilgotności ok 12 – 16 % lub jest do tej wilgotności dosuszana. Proces kompaktowania biomasy czy to drewnianej czy to rolnej przy wyższej wilgotności jest nietrwały i wytworzony z wilgotnego surowca pellet po prostu zaraz się rozpada. Niestety taki sam los spotyka pellet wytworzony z suchego surowca gdy spowodujemy jego zawilgocenie. Pellet rozpada się na surowiec, z którego został wyprodukowany. Gdy mamy do czynienia z pelletem z drewna po jego zawilgoceniu ponad 20 % otrzymujemy mniej lub bardziej posklejane trociny zaś przy pellecie ze słomy przy nieco wyższej wilgotności otrzymamy sieczkę. Sam proces wytwarzania pelletu w granulatorze opiera się na prostych procesach fizycznych gdzie na surowiec w formie sieczki lub trociny działamy bardzo wysokimi ciśnieniami i temperaturą ok 100 – 120 'C powstającymi podczas przeciskania surowca rolkami przez matrycę w granulatorze. W tej temperaturze pewna część celulozy rozkłada się na prostsze cukry dając granulowanemu surowcowi lepiszcze. Tak powstały pellet ze względu na swoją specyfikę a szczególnie wilgotność na poziomie 8 – 12 % i rodzaj surowca, z którego został wytworzony ma zdolności do wchłaniania wilgoci z powietrza i zbyt długa ekspozycja na wilgotne środowisko prowadzi do jego destrukcji. Warunki przechowywania pelletu muszą więc zapewniać brak możliwości kontaktu takiego paliwa z wilgocią. Pellet powinien być przechowywany w przewiewnych pomieszczeniach zamkniętych. Optymalnym sposobem magazynowania pelletu są silosy do przechowywania zboża. Ze względu na parametry pelletu zbliżone do parametrów fizycznych suchego ziarna silosy takie w zasadzie bez żadnych przeróbek świetnie pełnią funkcje magazynów pelletu. Podobnie wszelkie ciągi transportowe typu podajniki kubełkowe, redlery świetnie transportują również pellet. Ze względu na niską wilgotność produktu biomasa ta nie podlega żadnym procesom rozkładu i bezpieczne przechowywanie jej przy zachowaniu reżimu wilgotności możemy liczyć w latach. Poza magazynowaniem biomasy w silosach zbożowych równie dobrym sposobem jest magazynowanie pelletu w Big-Bagach, które we właściwych pomieszczeniach możemy piętrować uzyskując dość sporą efektywność wykorzystania przestrzeni. Materiał, z którego wykonany jest sam Big-Bag w dodatkowy sposób zabezpiecza przed zawilgoceniem przechowywanego paliwa. Podczas kilkumiesięcznego przechowywania pelletu w Big-Bagach ustawionych pod plandeką na paletach zabezpieczających przed zawilgoceniem od podłoża nie zaobserwowaliśmy jakichkolwiek start na jakości paliwa. Sądzę, że odpowiednie zadaszenie dla zmagazynowania pelletu w Big-Bagach na okres kilku lub kilkunastu tygodni jest rozwiązaniem w zupełności zabezpieczającym przed stratami wynikającymi z wtórnego zawilgocenia.
W sytuacji, gdy mamy pełną świadomość wyboru księgowi i prawnicy nie powiedzieli „nie" to najlepszy moment na podjęcie współpracy. Przygotujcie jednostkę do spalania biomasy a my tą biomasę w najlepszym gatunku Wam dostarczymy.

Kompendium - biomasa


Terminem biomasa określane są stałe lub ciekłe substancje pochodzenia roślinnego i zwierzęcego, pozyskiwane z produktów, odpadów i pozostałości z produkcji rolnej i leśnej, a także przemysłu przetwarzającego ich produkty oraz części pozostałych odpadów, które ulegają biodegradacji. Zasoby biomasy do celów energetycznych, szacowane w różnych scenariuszach i dokumentach strategicznych, są najwyższe spośród wszystkich dostępnych odnawialnych źródeł energii w Polsce.

Ich wykorzystanie, w porównaniu do pozostałych OZE, jest dominujące we wszystkich sektorach energetycznych kraju (Janowicz, 2006).

W ostatnich latach zasoby wydobywanych paliw kopalnych w szybkim tempie maleją.

Z kolei energetyka konwencjonalna korzystająca z tych paliw w znacznym stopniu przyczynia się do zanieczyszczenia środowiska. Z tych względów nieodzownym rozwiązaniem staje się wykorzystanie odnawialnych źródeł energii. Stanowią one alternatywę dla tradycyjnych nieodnawialnych nośników energii. Ich zasoby uzupełniają się w naturalnych procesach, co praktycznie pozwala traktować je jako niewyczerpywalne. Ponadto pozyskiwanie energii z tych źródeł jest bardziej przyjazne środowisku naturalnemu, w porównaniu do źródeł konwencjonalnych. Wykorzystywanie OZE w znacznym stopniu zmniejsza szkodliwe oddziaływanie energetyki na środowisko naturalne, głównie poprzez ograniczenie emisji szkodliwych substancji, w tym zwłaszcza gazów cieplarnianych (Grzybek, 2003).

Biomasa roślinna jest stosunkowo trudnym w użytkowaniu paliwem wymagającym odpowiedniego przetworzenia. Przede wszystkim jest to paliwo o znaczeniu lokalnym, stanowi materiał niejednorodny, często wilgotny i o niskiej wartości energetycznej w odniesieniu do jednostki objętości. Dlatego też, w porównaniu z innymi powszechnie stosowanymi nośnikami energii, biomasa może wydawać się dość kłopotliwym surowcem energetycznym.
Jednak powszechność jej występowania i ogólna dostępność powodują, że cieszy się stałym zainteresowaniem, zarówno wśród producentów rolnych, jak też potencjalnych odbiorców energii elektrycznej i ciepła, a także ekologów. Ponadto jest szansą na powstawanie i rozwój lokalnych przedsiębiorstw, które mogą wykorzystywać surowce od okolicznych producentów rolnych i przeznaczać je na cele energetyczne (Frączek (red.), 2010; Kuś i Matyka, 2008; Piotrowski i in., 2004; Terlikowski, 2012).

Biomasa roślina w stanie nieprzetworzonym charakteryzuje się stosunkowo małą gęstością, utrudniającą jej transport, magazynowanie i wykorzystanie w praktyce. Stąd zachodzi konieczność jej zagęszczenia np. w postaci peletów lub brykietów. Wytwarza się je z suchej rozdrobnionej biomasy pod dużym ciśnieniem i w podwyższonej temperaturze, najczęściej bez dodatku lepiszcza. Podczas aglomeracji występujące siły oraz temperatura powodują zagęszczenie w małej objętości znacznej ilości surowca. Dzięki temu uzyskuje się spadek zawartości wody, zwiększenie koncentracji masy i energii oraz znacznie podnosi komfort dystrybucji i użytkowania tego biopaliwa (Hejft, 2013; Kołodziej i Matyka (red.), 2012; Szyszlak-Bargłowicz i Piekarski, 2009).

Wartość energetyczna biomasy roślinnej zależy zarówno od rodzaju, jak i stanu surowca, a przede wszystkim od jego wilgotności. Wysoka zawartość wody powoduje zmniejszenie jej wartości opałowej, a tym samym ilości ciepła uzyskiwanego podczas spalania biomasy. Największą pozycję w bilansie energii odnawialnej w Polsce stanowi energia biopaliw stałych. Udział pozostałych nośników energii odnawialnej zmienia się z wyraźną tendencją wzrostową energii biopaliw ciekłych, wiatru, biogazu i słonecznej. Udział nośników energii odnawialnej w łącznym pozyskaniu energii ze źródeł odnawialnych przedstawiono w tabeli 1 (GUS, 2013).

Najwyższy udział w łącznej produkcji energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych w 2012 roku stanowiły biopaliwa stałe (56,45%). Kolejnymi nośnikami energii wykorzystywanymi do produkcji energii elektrycznej były: energia wiatru, wody oraz biogaz (rys. 1). Energia elektryczna wytworzona z biogazu pochodziła głównie z biogazu wysypiskowego (41,8%) i biogazu z oczyszczalni ścieków (34,3%). Natomiast biopaliwa ciekłe i energia słoneczna stanowiły znikomą część udziału w łącznej produkcji energii elektrycznej (GUS, 2013).
Rodzaje biomasy

Biomasa roślinna powstaje w wyniku procesów fotosyntezy, w których energia promieniowania słonecznego powoduje przekształcenie CO2 i H2O w związki organiczne. Zaliczana jest do ważnych odnawialnych źródeł energii, gdyż jej zasoby odtwarzają się w krótkim czasie. Do produkcji biopaliw wykorzystuje się biomasę pozyskiwaną z różnych źródeł, do których zalicza się: leśnictwo, rolnictwo, przemysł (głównie rolno-spożywczy), gospodarkę komunalną i inne źródła. Energię zawartą w biomasie można przetwarzać w inne, bardzo dogodne formy biopaliw. Głównymi składnikami energetycznymi biomasy roślinnej są: celuloza, hemicelulozy i lignina będące wielocząsteczkowymi biopolimerami.

Zawartość tych składników w wybranych rodzajach biomasy zamieszczono w tabeli 2.

Biopaliwa stałe obejmują organiczne, niekopalne substancje o pochodzeniu biologicznym, które mogą być wykorzystane jako paliwa do produkcji ciepła lub wytwarzania energii elektrycznej. Podstawowym biopaliwem stałym jest drewno opałowe występujące w różnych postaciach oraz brykiety, pelety wytwarzane z odpadowych surowców roślinnych, a także odpady z przemysłu drzewnego i papierniczego. Odrębną grupę stanowią paliwa pochodzące z plantacji przeznaczonych na cele energetyczne (drzewa szybko rosnące, byliny dwuliścienne, trawy wieloletnie, zboża uprawiane w celach energetycznych) oraz pozostałości organiczne z rolnictwa i ogrodnictwa (Denisiuk, 2006; Kościk, 2007;

Kołodziej i Matyka (red.), 2012).

Ze względu na źródła pochodzenia wyróżnia się następujące rodzaje biomasy: 1. Biomasa pochodzenia drzewnego (dendromasa):
- biomasa z krzewów,
- biomasa z drzew szybko rosnących liściastych i iglastych,
- odpady i pozostałości pochodzące z przemysłu przetwarzającego biomasę drzewną.

2. Biomasa pochodzenia rolniczego (agromasa):
- biomasa z odpadów i pozostałości produkcji roślinnej,
- biomasa z upraw roślin energetycznych,
- biomasa z odpadów produkcji rolno
-spożywczej,
- biomasa pochodząca z pozostałych odpadów biodegradowalnych.

3. Biomasa pochodzenia zwierzęcego (zoomasa):
- odchody zwierzęce stałe i płynne (obornik, gnojowica),
- odpady uboczne z uboju zwierząt (np. treści żołądkowe),
- produkty z przetwórstwa zwierzęcego (np. tłuszcze).

Podstawowym źródłem biomasy pozyskiwanej z produkcji roślinnej jest słoma zbóż i innych roślin uprawnych. Ważną rolę wśród potencjalnych zasobów biomasy odgrywają także uprawy energetyczne, do których zalicza się: krzewy i drzewa szybko rosnące (wierzba energetyczna, róża wielokwiatowa, robinia akacjowa, topola, klon jesionolistny), byliny trwałe (ślazowiec pensylwański, topinambur, rożnik przerośnięty, rdestowiec sachaliński), trawy wieloletnie (mozga trzcinowata, miskant olbrzymi i cukrowy, palczatka Gerarda, spartina preriowa, proso rózgowate) rośliny jednoroczne (kukurydza energetyczna, burak energetyczny, rzepak energetyczny, żyto energetyczne) i inne (Majtkowski, 2007;
Stolarski i in., 2008; Terlikowski, 2012).

Sposoby konwersji biomasy

Biomasa roślinna pozyskiwana w zmiennych warunkach atmosferycznych ma zwykle podwyższoną wilgotność i wymaga dosuszania. Proces suszenia biomasy przeprowadzany jest przed jej składowaniem w celu pozbycia się wody zawartej w materiale oraz uniknięcia problemów związanych z:
- rozpadem materiału roślinnego (utrata suchej masy i energii),
- procesami pleśnienia powodującymi zagrożenie dla zdrowia ludzi i otoczenia,
- zagrożeniem wynikającym z samozapłonu (samozagrzewanie się),
- procesami mikrobiologicznymi powodującymi emisję gazów cieplarnianych,
- obniżeniem wartości opałowej.

Powszechnie stosowanym sposobem mechanicznego przetwarzania biomasy jest jej rozdrabnianie (cięcie, zrębkowanie) oraz prasowanie, brykietowanie lub peletowanie (rys. 2).

Rozdrabnianie stosuje się zazwyczaj przed transportem biomasy, aby zwiększyć jej gęstość nasypową oraz obniżyć koszty transportu. Z kolei prasowanie, brykietowanie i peletowanie biomasy jest procesem zagęszczania paliwa celem poprawy jego właściwości fizycznych i energetycznych. Zagęszczeniu poddawana jest najczęściej biomasa typu stałego, a mianowicie: trociny, wióry, słoma, siano, łuski itp. Ten rodzaj konwersji biomasy zwiększa jej gęstość energetyczną, określaną jako stosunek wartości opałowej do jednostkowej objętości (GJm-3), obniża zawartość wilgoci, a także powoduje ujednolicenie rozmiarów i kształtów uzyskiwanych biopaliw, dzięki czemu mogą być one wykorzystywane zarówno w energetyce zawodowej, jak i rozproszonej. W tabeli 3 przedstawiono wybrane właściwości energetyczne i fizyczno-chemiczne biopaliw stałych wytworzonych z wybranych rodzajów słomy.

Do termicznych sposobów konwersji biomasy, oprócz spalania, należy zaliczyć karbonizację, zgazowanie i pirolizę. Biomasę jako paliwo wykorzystywane w energetyce można spalać w różnoraki sposób. Najczęstszym sposobem jest jej bezpośrednie spalanie w specjalnych kotłach ze złożem fluidalnym, które charakteryzują się bardzo dużą sprawnością podczas procesu spalania oraz stabilnymi warunkami pracy. Drugim sposobem spalania biomasy jest jej współspalanie z węglem w kotłach energetycznych zaprojektowanych do spalania węgla kamiennego bądź brunatnego.
Bezpośrednie współspalanie biomasy realizowane jest w komorze paleniskowej, do której strumienie biomasy i węgla są dostarczane oddzielnie lub w postaci wcześniej przygotowanej mieszanki biomasy i węgla. Współspalanie pośrednie realizowane jest w momencie, gdy przeprowadzone jest zgazowanie biomasy w specjalnym gazogeneratorze, a powstający gaz transportowany jest do komory paleniskowej, gdzie w specjalnych palnikach gazowych ulega spaleniu. Natomiast współspalanie w układzie równoległym, w którym zarówno węgiel, jak i biomasa są spalane w oddzielnych komorach spalania, a proces spalania przebiega w sposób indywidualnie przygotowany i kontrolowany.

Karbonizacja termiczna biomasy przeprowadzana jest w warunkach beztlenowych, w temperaturze od 200 do 300ºC i ciśnieniu zbliżonemu do atmosferycznego. To inaczej proces wysokotemperaturowego suszenia biomasy celem przetworzenia jej w biopaliwo o właściwościach zbliżonych do węgla.

W wyniku karbonizacji biomasy uzyskuje się paliwo o:
- zbliżonych właściwościach fizycznych i energetycznych,
- wyższej kaloryczności,
- hydrofobowej naturze,
- wysokiej odporności na procesy biologiczne,
- podwyższonej przemiałowości,
- wyższej temperaturze topnienia popiołów.

Pelety wytworzone z karbonizatu odznaczają się wysoką gęstością energetyczną, są odporne na wchłanianie wilgoci oraz nie wymagają specjalnego sprzętu do składowania i magazynowania, tak jak w przypadku zwykłych peletów. Połączenie peletyzacji biomasy z procesem karbonizacji daje dobre rezultaty dla tego biopaliwa, które w przyszłości może stać się substytutem paliwowym dla węgla. Dzięki temu biomasa typu lignocelulozowego staje się bardziej węglopodobną materią. Polepszeniu ulegają właściwości przemiałowe, dzięki którym dochodzi do redukcji wydatków energetycznych na jej mielenie. Poprawie ulegają także własności hydrofobowe, które sprawiają, że składowanie biomasy jest bardziej bezpieczne oraz spada ryzyko degradacji biologicznej.
Piroliza jest procesem termicznego rozkładu biomasy zachodzącym w atmosferze beztlenowej lub w obecności niewielkiej ilości tlenu w stosunku do ilości tlenu potrzebnego do spalania. Podstawowymi produktami pirolizy są: gaz pirolityczny, bioolej (nazywany olejem pirolitycznym) i karbonizat (stała postać o dużym stopniu utlenienia). Piroliza może być szybka lub wolna. W procesie pirolizy szybkiej biomasa ulega rozkładowi pod wpływem podwyższonej temperatury (ok. 500ºC), tworząc opary oraz pewną ilość karbonizatu.

W wyniku schłodzenia część produktów ulega kondensacji generując ciemnobrązową, oleistą ciecz o wysokiej wartości opałowej. Z kolei zasada pirolizy wolnej stosowana jest tradycyjnie w procesie produkcji węgla drzewnego przez wytlenianie drewna (sucha destylacja).

Obecnie piroliza wolna stosowana jest do produkcji karbonizatu o większej stabilności i gęstości energetycznej oraz bardzo małej wilgotności.

Zgazowanie biomasy obejmuje szereg procesów termicznych, którym poddawane jest paliwo stałe dostarczone do urządzenia zwanego generatorem gazu, reaktorem lub zgazowarką.

Ten sposób konwersji biomasy jest uzasadniony przy jej wykorzystywaniu w rozproszonych małych lub średnich układach kogeneracyjnych. Gazyfikacja biomasy jest procesem, podczas którego powstaje gaz drzewny (holzgas). W procesie gazyfikacji można wyróżnić następujące etapy: suszenie biomasy w temperaturze ok. 150oC, wyodrębnienie z paliwa części lotnych w temperaturze 200-600oC, utlenianie tj. powstawanie tlenku i dwutlenku węgla oraz pary wodnej w temperaturze powyżej 600oC oraz redukcja dwutlenku węgla i pary wodnej do tlenku węgla i wodoru. W procesie zgazowania biomasy uzyskuje się następujące rodzaje produktów: gazowe, ciekłe (kondensujące, para wodna, alkohole, kwasy), smołę (ciężkie węglowodory kondensujące do stałej postaci) oraz stałe (popiół).

Wśród biochemicznych sposobów konwersji biomasy należy wymienić fermentację beztlenową, podczas której uzyskuje się alkohole lub biogaz, a także transestryfikację olejów roślinnych i tłuszczów zwierzęcych do produkcji biodiesla. Biomasa, która zbudowana jest z celulozy, hemiceluloz i ligniny ulega konwersji biochemicznej do biopaliw płynnych.

W wyniku hydrolizy stają się one materiałem bogatym w cukry, z których w wyniku kolejnego procesu biochemicznego produkuje się etanol lub biogaz. Praktycznie każdy z występujących rodzajów biomasy jest potencjalnym surowcem do produkcji biopaliwa pierwszej generacji. Spotyka się następujące procesy hydrolizy biomasy: proces termicznej hydrolizy, w którym długie łańcuchy cząsteczek celulozy i hemiceluloz ulegają redukcji w środowisku wodnym w wyniku dostarczenia energii cieplnej oraz proces fermentacji beztlenowej, w której celuloza ulega przemianie w cukry, a te z kolei przekształcane są w biopaliwa płynne.
Korzyści i zagrożenia związane z wykorzystaniem biomasy

Wykorzystanie biomasy na cele energetyczne ma zarówno wiele zalet, jak też i wad.

Stosowanie jej jako biopaliwa jest przede wszystkim mało szkodliwe dla środowiska przyrodniczego.

Wynika to z faktu, że podczas spalania biomasy emisja CO2 bilansuje się z tym, ile rośliny pobierają go w procesie fotosyntezy. W niektórych przypadkach np. rośliny wieloletnie potrafią pobrać z atmosfery więcej CO2 niż emitują podczas spalania w kotłach. Dodatkowo biomasa zawiera znacznie niższe ilości siarki, przez co nie ma potrzeby odsiarczania spalin, co ma miejsce przy spalaniu węgla. Również wykorzystanie biomasy do ogrzewania jest bardzo opłacalne, gdyż jej ceny są niższe niż innych paliw.

Dodatkowym atutem jest zagospodarowanie nieużytków i odpadów (Romanowska- Słomka, 2009).

Wśród korzyści związanych z wykorzystaniem biomasy należy wymienić m.in.:
- ochronę środowiska naturalnego,
- zagospodarowanie gruntów zdegradowanych i nieprzydatnych na cele rolnicze,
- zwiększenie udziału surowców odnawialnych w ogólnym bilansie surowcowym,
- zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego kraju,
- zagospodarowanie nadwyżek występujących na rynku żywnościowym,
- zagwarantowanie przychodów z produkcji rolniczej prowadzonej na cele niespożywcze,
- tworzenie warunków do restrukturyzacji polskiej wsi i rolnictwa,
- rozwój przemysłu w zakresie środków do produkcji i przetwarzania biomasy,
- zapewnienie taniego źródła ciepła dla odbiorców komunalnych i przemysłowych.

Z kolei zagrożenia fizyczne i biologiczne związane są przede wszystkim ze sposobem przygotowywania i przechowywania pozyskiwanej biomasy. Przechowywanie wilgotnej biomasy roślinnej wiąże się z rozwojem mikroorganizmów, a ich działalność metaboliczna powoduje wzrost jej temperatury. W ekstremalnych przypadkach wzrost temperatury może doprowadzić do samozapłonu. Biomasa narażona na działanie warunków atmosferycznych szybko wilgotnieje. Takie działanie prowadzi do intensywnego rozwoju mikroorganizmów.
Powstałe grzyby i drobnoustroje mogą być poważnym zagrożeniem dla zdrowia pracowników i mogą powodować reakcje alergiczne. Do szkodliwych mikroorganizmów zaliczane są także grzyby wytwarzające toksyny oraz wirusy i pasożyty, które mogą sprzyjać powstawaniu nowotworów, a nawet powodować śmierć. Najbardziej narażone na zakażenia i alergie są osoby obsługujące kotłownie, ponieważ wykonują prace załadunkowo rozładunkowe.

Również osoby zatrudnione przy spalaniu odpadów narażone są dodatkowo na kontakt z drobnoustrojami, których nosicielami są gryzonie (myszy i szczury), a nawet z pasożytami (Romanowska-Słomka, 2009).

Ponadto do zagrożeń związanych z wykorzystaniem biomasy można wyróżnić m.in.:
- większe zapotrzebowanie na wielkopowierzchniowe plantacje roślin energetycznych,
- ograniczenie, a nawet eliminacja bioróżnorodności,
- powstawanie wielkoobszarowych monokultur i wyjałowienie gleb,
- możliwość zagrożenia pożarowego zgromadzonych zasobów biomasy,
- obniżenie sprawności i wydajności kotłów,
- niszczenie urządzeń grzewczych związane z tzw. korozją wysokotemperaturową,
- spiekanie i aglomeracja popiołów (defluidyzacja złoża fluidalnego),
- tworzenie się osadów na powierzchniach konwekcyjnych.

Podsumowanie

Problemy ochrony środowiska przyrodniczego, związane z eksploatacją i wyczerpywaniem się zasobów paliw konwencjonalnych, jak również emisją zanieczyszczeń, przyczyniają się do szerszego wykorzystania odnawialnych źródeł energii. Wynikają one z rosnącej świadomości ekologicznej społeczeństw oraz chęci przeciwdziałania występującemu efektowi cieplarnianemu i globalnemu ociepleniu. Znaczną redukcję ilości emitowanych substancji, uważanych za szczególnie szkodliwe dla środowiska, można uzyskać właśnie podczas wykorzystania biomasy na cele energetyczne. Produkcja energii z biomasy powinna odbywać się jednak bez szkody dla pozyskania odpowiednich zasobów żywności dla ludzi oraz pasz dla zwierząt.

Biorąc pod uwagę trendy dotyczące nowych technologii wykorzystania biomasy w celach energetycznych (stosunkowa niska sprawność konwersji), można przypuszczać, że w przyszłości będzie stosowana na większą skalę kogeneracja (wytwarzanie energii elektrycznej i ciepła w jednym procesie), a także trigeneracja (wytwarzanie energii elektrycznej, ciepła i chłodu w jednym procesie). Rozwiązania te mogą znacząco wpłynąć na poprawę zarządzania i wykorzystania dostępnych zasobów biomasy w Polsce oraz w znacznym stopniu przyczynić się do osiągnięcia wytyczonych celów w zakresie polityki klimatyczno-energetycznej kraju.
Bibliografia
Denisiuk, W. (2006). Produkcja roślinna jako źródło surowców energetycznych. Inżynieria Rolnicza, 5(80), 123-132.
Frączek, J. (red.). (2010). Produkcja biomasy na cele energetyczne. Wyd. PTIR Kraków, ISBN 978- 83-917053-8-4.
Grzybek, A. (2003). Kierunki zagospodarowania biomasy na cele energetyczne. Wieś Jutra, 9(62), 10-11.
Hejft, R. (2013). Innowacyjność w granulowaniu biomasy. Czysta Energia, 6(130), 32-34.
GUS. (2013). Energia ze źródeł odnawialnych. Wyd. GUS Warszawa, ISNN 1898-4347.
Janowicz, L. (2006). Biomasa w Polsce. Energetyka i Ekologia, 8, 601-604.
Klimiuk, E.; Pawłowska, M.; Pokój, T. (2012).Biopaliwa. Technologie dla zrównoważonego rozwoju.
Wyd. Nauk. PWN, ISBN 978-83-01-17170-4.
Kołodziej, B.; Matyka, M. (red.). (2012). Odnawialne źródła energii. Rolnicze surowce energetyczne.
PWRiL Sp. z o.o. Poznań, ISBN 978-83-09-01139-2.
Kościk, B. (2007). Surowce energetyczne pochodzenia rolniczego. Wyd. Nauk. PWSZ Jarosław, ISBN 978-83-88139-61-1.
Kuś, J.; Matyka, M. (2008). Produkcja biomasy na cele energetyczne jako alternatywny kierunek produkcji. Wieś Jutra, 8-9(121-122), 8-10.
Lewandowski, W.M.; Ryms, M. (2013). Biopaliwa. Proekologiczne odnawialne źródła energii. Wyd. WNT Warszawa, ISBN 978-83-63623-73-9.
Majtkowski, W. (2007). Rośliny energetyczne na paliwo stałe. Wieś Jutra, 8/9, 16-18.
Piotrowski, K.; Wiltowski, T.; Mondal, K. (2004). Biomasa - kłopotliwe pozostałości czy strategiczne rezerwy czystej energii? Cz. II. Czysta Energia, 11(37), 16-18.
Romanowska-Słomka, I.; Mirosławski, J.; Tomaszewski, W. (2009). Biomasa - charakterystyka - ochrona środowiska - zagrożenia dla zdrowia pracowników. Zeszyty Naukowe Wyższej Szkoły Zarzadzania Ochroną Pracy, 1(5), 105-114.
Stolarski, M.; Szczukowski, S.; Tworkowski, J. (2008). Biopaliwa z biomasy wieloletnich roślin energetycznych. Energetyka, 1, 77-80.
Szyszlak-Bargłowicz, J.; Piekarski, W. (2009). Charakterystyka biomasy jako paliwa. (W:) Biomasa jako źródło energii. Wyd. Wieś Jutra, 29-38.
Terlikowski, J. (2012). Biomasa z trwałych użytków zielonych jako źródło energii odnawialnej.
Problemy Inżynierii Rolniczej, 1(75), 43-49.

Co się dzieje z biomasą i dlaczego na spotkanie z Panią A.P.

Szanowni Państwo. Zwarzywszy na ogólną sytuacje, która panuje w dziedzinie OZE i w szczególności roli biomasy pochodzenia rolnego w tychże źródłach dochodzimy do wniosku, że wszystkie problemy związane z kryzysem wokół OZE zostały przypisane tej biomasie i teraz nadszedł czas aby tą biomasę ukarać.

Znalazły się przy tym środowiska, które w perfekcyjny sposób potrafiły wykorzystać pewne niechlubne aspekty produkcji energii z biomasy pochodzenia rolnego i dolewając umiejętnie oliwy do ognia spalają ta biomasę na czarny skwarek piekąc przy tym własna pieczeń. Nie można wyzbyć się wrażenia, że ustawa w jednoznaczny sposób uzależnia realizacje celu 2020 od rozwoju technologii wiatrowej. Gloryfikując tą generacje nie wiem czy świadomie czy nieświadomie nie wzięto pod uwagę pełnej oceny całkowitych konsekwencji związanych z zabezpieczeniem mocy rezerwowych dla wiatrowej produkcji, jej kosztów i ogólnego wpływu na środowisko i naszą krajową gospodarkę. Dokąd nas to może zaprowadzić słychać na szczęście coraz częściej i w coraz liczniejszej grupie środowisk.
Na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat z takim zaangażowaniem budowano skomplikowany i niełatwy rynek wiążący ze sobą we współdziałaniu wiele dziedzin gospodarki. Jako biomasowcy skutecznie opanowaliśmy współpracę rolnictwa i to z poziomu tego najdrobniejszego gospodarza aż do wieloobszarowych firm rolnych z transportem i logistyką oraz przemysłem przetwórczym, magazynowaniem , aż do energetyki zawodowej. Potrafimy zabezpieczyć, zwieść i skutecznie zmagazynować tysiące ton suchej słomy zaraz po żniwach aby w pozostałej części roku systematycznie zaopatrywać energetykę w paliwa. Powstały kooperacje branży z wieloma zakładami przetwórstwa rolno spożywczego opierające się o odzysk i zagospodarowanie odpadów powstających przy tej produkcji. Powstało wiele nowoczesnych zakładów, które potrafiły opanować na poziomie przemysłowym przerób tak trudnego surowca. Wytwarzamy produkt spełniający oczekiwania energetyki pod względem jakości i ilości. Wypracowane rozwiązania logistyczne i transportowe w pełni pokrywają zapotrzebowanie ze strony energetyki. Surowiec wykorzystywany do produkcji paliw biomasowych stałych nie stanowi źródła konfliktu konkurencyjnego. Słoma do produkcji energetycznej ale jedynie ta najwyższej jakości może stanowić jedynie alternatywnie surowiec do produkcji podłoża pieczarkowego. Poza słomą do wytwarzania paliw biomasowych pochodzenia rolnego wykorzystywane są inne pozostałości i odpady z produkcji rolnej i spożywczej, które w innej sytuacji trafiłyby na składowiska. Osiągnięcie takiego poziomu rozwoju tej gałęzi trwało kilka dobrych lat i okupione było niemałymi kosztami. A teraz po kilku latach procedowania ustawy o OZE przedstawiono nam propozycję wprowadzenia rozwiązań, które za nic mają całe to zaangażowanie. Nieznane są nam wszystkie uwarunkowania odgrywające role w takim potraktowaniu biomasy rolnej w zapisach ustawy i chcielibyśmy poznać co skłoniło ustawodawców do tego stanowiska. Nie rozumiemy dlaczego skazano na zniszczenie branżę, która w oparciu o krajowe surowce, krajowe możliwości przetwórcze, krajowe zatrudnienie i krajowe środki skutecznie działała w znaczący sposób wpływając na PKB.

Ceny referencyjne dla Biomasy

Ceny referencyjne – temat, który wciąż budzi ogromne emocje. O czym właściwie mówimy ?
Ceny referencyjne - są to wartości wyliczone przez MG za jakie dla poszczególnych technologii oraz przedziałów mocy nasz rząd skłonny jest zamówić produkcję zielonej energii na kolejne 15 lat.

Ceny te będą funkcjonować od momentu rozpoczęcia produkcji w zgłoszonych inwestycjach, czyli za 24 – 72 miesiące.
Jakie wtedy będą realia ekonomiczne .....??? Jakie warunki przyjmą przystępujący do aukcji .....??? Ile zbyt tanich ofert nie zmieści się w reżimie ekonomicznym ....??? Ile tak naprawdę zadeklarowanych w aukcjach mocy rozpocznie produkcję ....??? Kiedy dowiemy się ile inwestycji zostanie zrealizowanych i rozpocznie produkcję ...??? Co stanie się z deficytem niezrealizowanych mocy ...??? Kto ma racje oceniając przyjęte wartości ...??? Czy przyjęte relacje wartości cen referencyjnych dla źródeł nowych do modernizowanych dadzą wystarczający bodziec do tej modernizacji ...??? Czy przyjęte relacje wartości cen referencyjnych dla instalacji małych do dużych pozwolą na rozwój tych małych ...??? Czy pierwsza aukcje można traktować jako sprawdzian ...??? Kiedy nauczymy się funkcjonować w tym systemie i optymalizować działania ...??? Czy nie zbyt wiele będzie nas kosztował ...???
A właściwie to po co to całe zamieszanie skoro ... Ministerstwo Gospodarki za główną przyczynę tak rewolucyjnego podejścia do wsparcia OZE podało bardzo istotne oszczędności w budżecie wsparcia. Z wyliczonych w oparciu o Zielone Certyfikaty kwot do około połowy tych kosztów w systemie aukcyjnym. Tyle że dla wyliczeń MG przyjęło wartość ZC na poziomie ( pewnych danych nie mam ale sądzę, że ...) 260 zł. Czas pokazał, że projektowane oszczędności nie do końca da się zrealizować a energetyka jest w stanie zaakceptować poziom wsparcia przy certyfikatach w cenie 140 – 160 zł. Bardzo jestem ciekaw jak przedstawiałyby się wyliczenia MG w sytuacji przyjęcia ceny ZC na poziomie 150 zł. Czy cały ten bałagan aby ma sens ....???
Bardzo wiele można by tych pytań stawiać. Odpowiedź poznamy chyba dopiero w 2020 r. Czy wystarczy nam czasu aby z tej wiedzy zrobić użytek ...???
Musimy mieć świadomość kroczenia naszych OZE po niepewnym gruncie i wszyscy uczestnicy chcieliby ten trap w postaci bezpiecznej ceny referencyjnej mieć w zasięgu własnych rąk. Nie dziwią protesty poszczególnych środowisk reprezentujących poszczególne technologie OZE choć poza protestami o zbyt niskiej cenie referencyjnej dla własnej technologii często słychać głosy protestu na temat wysokości proponowanego wsparcia dla innych OZE. Cóż konkurencja budzi różne emocje i choć MG zrobiło wiele aby i tą grę maksymalnie uregulować nie pozbędziemy się zbędnych i niezdrowych emocji. Po pewnym czasie i tak wolny rynek przebije się ze swoimi nieubłaganymi zasadami i mam nadzieję jako zwyczajny obywatel, że realizowane będą optymalne pod każdym względem inwestycje i nie będę musiał dziwić się dlaczego tak drogo to kosztuje.
Cóż tak się przedstawia filozofia wprowadzanego właśnie systemu.
Nie byłbym jednak sobą gdybym nie wtrącił słów kilka na temat naszej biomasy. Nie wypowiem się na temat zasadności podejścia do tematu przez MG oraz otrzymanych wyników – zbyt trudny temat. Porównania oparte o historyczne dane uważam za niewiarygodne. Analogie z podobnymi systemami wprowadzanymi w innych krajach nie dają zbyt optymistycznych prognoz. Chciałbym natomiast abyśmy przeprowadzili pewną analizę. Może ta droga doprowadzi nas do jakichś obiektywnych wniosków.
Rozpatrzmy proponowaną cenę referencyjną dla instalacji spalających biomasę o mocy zainstalowanej do 50 MW w wysokosprawnej kogeneracji. W tym przypadku jest to kwota 420 zł/MWh. Co z tego wynika ...???
Otóż za 420 zł wsparcia mamy :
- 1 MWh energii elektrycznej,
- 2 MWh energii cieplnej – dodam, że te oba rodzaje energii w świetle krajowego obowiązku 2020 są równoważne.
W sumie więc kwotą tą finansujemy 3 MWh obowiązkowej energii
Dalej...
Kwotą 420 zł wspieramy :
- wytwórcę energii elektrycznej i cieplnej w kogeneracji 100 – 120 zł,
- dostawców, przetwórców biomasy 100 – 120 zł ( w tym ok , 35 zł energia elektryczna ),
- plantatorów roślin energetycznych, rolników 100 – 120 zł,
- firmy współpracujące z powyższymi – transport, serwisy, kooperanci 60 – 80 zł
Kwota ta w całości wraca do krajowego obrotu gospodarczego przyczyniając się do wytworzenia kolejnych dóbr.
Dalej ....
Kwota ta wspiera zatrudnienie wielu osób na wielu poziomach w długim łańcuchu wytworzenia energii z biomasy.
Brak wystarczającej wiedzy na temat innych gałęzi OZE nie pozwala mi na podobne analizy innych przypadków. Zapraszam więc do tego zadania w ramach wsparcia przedstawicieli innych branż.
Chciałbym abyśmy wnioski wyciągnęli po dogłębnych analizach dla wszystkich przypadków OZE. Zobaczmy co i kogo zamierzamy finansować, na czym nam najbardziej zależy i gdzie warto szukać przyszłości.
Dariusz Zych

 

Biomasa w odpowiedziach dla BIOMASY

1 .       Jakie są obecnie szacunki jeśli chodzi o zatrudnienie ludzi w sektorze biomasy?
2.       Jak wygląda łańcuch zatrudnienia w biomasie (pozyskiwanie surowca, obróbka, produkcja itp.  itd.).

Postaram się na te dwa pytania udzielić jednej odpowiedzi, pierwsza z drugiej wynika.
Według uproszczonego założenia, że do wyprodukowania 1 MWh ee potrzeba ok 10 GJ energii chemicznej zmagazynowanej w biomasie wychodzi, że aby wyprodukować 1 MWh ee potrzeba spalić ok 0,7 tony biomasy pochodzenia rolnego ( pellet ze słomy ma ok 15 GJ/tona). Dla ułatwienia obliczeń przyjmijmy bilans dla 1 GWh czyli jednostki 1000 razy większej niż 1 MWh. Dla wyprodukowania 1 GWh energii elektrycznej ( ee) potrzeba więc 700 ton biomasy pochodzenia rolnego w formie pelletu. Ilość ta odpowiada w przybliżeniu wartości miesięcznej produkcji średniego zakładu – peleciarni rolnej. Dla obliczeń przyjmijmy rozliczenie roczne. Peleciarnia taka zatrudnia przy produkcji 12 osób na pełnych etatach. Ażeby wyprodukować 700 x 12 ton pelletu należy skupić ok 9000 ton zbelowanej słomy. Ilość ta dostępna jest z areału ok 3 – 4 tyś ha obsiewów zbożowych. Są to okolice najbliższe zakładowi w promieniu kilkunastu kilometrów. Za 9000 ton słomy trafia do rolników 9000 x 100 zł/tona 900 000 zł. Jest to dopłata ok 225 zł/ha do produkcji rolnej dla lokalnego rolnictwa. Zakładając, że połowa kwoty stanowi koszty osobowe te 900 000 zł jest równoważnikiem zatrudnienia na pełnym etacie dla 15 osób. Kolejnym ogniwem w produkcji jest dowóz surowca do zakładu oraz wywóz produktu do jednostki wytwarzającej ee. Przeciętne koszty transportu dowozu surowca i wywozu produktu to 50 zł/tona pelletu. Mnożąc 50 x 8400 = 420 000 zł co przy podobnym założeniu jak uprzednio ½ kosztów osobowych jest równoważnikiem pełnoetatowego zatrudnienia 7 osób. Prace naprawcze i serwisowe zakładu zlecane na zewnątrz dają podstawę do egzystencji kolejnej 1 osobie.
Zsumowanie wszystkich miejsc pracy związanych z produkcja tego zakładu daje nam 35 pełnoetatowych stanowisk. Obecne szacunki wykorzystania krajowej biomasy pochodzenia rolnego w roku 2015 określają jej wielkość na poziomie 1 500 000 ton. Proste wyliczenie pokazuje, że w wyniku tej produkcji utrzymanie znajduje ok. 6 500 ludzi.
Zestawienie to dla biomasy pochodzenia leśnego ma się następująco: Biomasa leśna w formie zrębki ma średnio w tonie ok. 8,5-9 GJ. Więc żeby wyprodukować 1MWh ee potrzeba  spalić ok. 1,15 tony zrębki. Dla 1GWh trzeba proporcjonalnie spalić 1150 ton zrębki . Żeby wyprodukować własnym staraniem tą ilość zrębki miesięcznie należy zatrudnić 8 osób. Pozostałe koszty przedstawiają się podobnie jak przy pellecie. Analogicznie więc zakład dostarczający biomasę dla wyprodukowania 1 GWh miesięcznie daje utrzymanie dla 16 osób. Obecne szacunki wykorzystania krajowej biomasy leśnej w roku 2015 określaja jej wielkość na poziomie 800 000 ton.

3.       Jakiego rzędu straty społeczne mogłoby przynieść wycofanie się lub ograniczenie spalania/współspalania biomasy? (jakie zakłady do zamknięcia, kto nie zarobi, kto może się łatwo przebranżowić, a kto nie)?

Myślę, że powyższe wyjaśnienie zagadnienia dało częściowo odpowiedź na to pytanie. Generalnie tracimy wszyscy jako społeczeństwo. Pozostaje jednak kwestia różnego zaadresowania różnych rodzajów biomasy do różnych instalacji. Tak więc biomasa pochodzenia rolnego adresowana jest do jednostek współspalających natomiast biomasa leśna dla jednostek dedykowanych. Ze względu na lokalizację zakłady produkujące biomasę pochodzenia rolnego zwykle usytuowane są w terenach typowo rolnych gdzie dostępność zamiennego surowca drzewnego jest zwykle znikoma i uniemożliwia konwersję zakładu na produkcje biomasy leśnej. Podejście Ustawy do samego współspalania z ograniczeniem wsparcia do 0,5 ZC/1MWh spowoduje praktycznie jego wygaszenie ( chyba, że koncerny w obawie przed wzrostem cen ZC wynikiem zaprzestania współspalania zdecydują się na podtrzymanie procesu celem utrzymania nawisu i nie dopuszczeniu do podwyżki cen ZC). W sytuacji realizacji tego scenariusza sądzę, że pozostała część rynku pozwoli na utrzymanie się 30 – 40 % firm przy założeniu, że całości rynku nie przejmie import. Reasumując najtrudniejsza sytuacja jest przed zakładami produkującymi biomasę rolną. Nie mają one w zasadzie alternatywnego rynku zbytu a redukcja zapotrzebowania na paliwo do współspalania podobnie jak konkurencja z biomasą importowaną, która na dzień dzisiejszy stanowi ok 50 % wolumenu biomasy pochodzenia rolnego będzie najostrzejsza. W wyniku takiego obrotu spraw swoje źródło utrzymania straci ok 3 000 ludzi i to w rejonach typowo rolnych o najniższym stopniu uprzemysłowienia, gdzie o pracę najtrudniej. Do rolnictwa nie trafi ok 1 150 000 zł.

4.       Czy sektor biomasy mógłby się stać realną alternatywą dla nierentownego górnictwa?

Rozpatrywanie sektora biomasy jako alternatywy dla rentownego czy nierentownego górnictwa jest nieporozumieniem. Wykorzystywanie biomasy jako odnawialnego źródła energii jest organicznie związane ze spalaniem węgla i oba te paliwa są w kontekście OZE wzajemnie od siebie zależne. Wiele razy słyszałem głosy górników wieszających stada psów na „biomasowcach" jako tych, którzy spowodowali zmagazynowanie tych niespalonych w elektrowniach milionów ton węgla. Rozumienie to jest typowym kukułczym jajem podrzuconym przez inne konkurencyjne technologie OZE. Oczywiście „do pieca" sypie się pewną ilość biomasy w miejsce węgla ale jeśli chcemy OZE to nie ma innej rady. We współspalaniu prostym redukujemy do 10 % a współspalaniu dedykowanym ok. 20 % masy spalanego węgla, ale inne technologie redukują go w 100 %.
Jeśli patrzymy poważnie na nasz obowiązek udziału OZE w kontekście roku 2020 to czas najwyższy zrozumieć prawdziwy wpływ współspalania na konsumpcje węgla przez zawodową energetykę. Zastąpienie zaś paliwa węglowego biomasą a jednostki opalane węglem jednostkami dedykowanymi jest po prostu niemożliwe ze względu na dostępność tego rodzaju paliwa i sens ekonomiczny przedsięwzięcia. Jednostki dedykowane stanowią i stanowić będą jedynie drobna część produkcji energii z OZE.

5.       Jakie znaczenie ma biomasa jeśli chodzi o innowacyjność gospodarki?

Dotykamy bardzo istotnego i trudnego tematu. Na przestrzeni wielu lat, gdy współspalanie biomasy z węglem tak burzliwie się rozwijało i konsumowało olbrzymie ilości środków z systemu wsparcia praktycznie nie stawiano energetyce żadnych wymagań. Mam wrażenie, że wszyscy byli zadowoleni i kasa w ogromnej części przepływała z jednej kieszeni do drugiej ale płaszcz był ciągle w państwowym posiadaniu. Zmarnowano wiele czasu, a co zrobiono z olbrzymimi pieniędzmi tego nie wiem. Uważam, że technologia współspalania posiada bardzo duży potencjał, częściowo pokazany w dedykowanych instalacjach spalania wielopaliwowego. Jest to dopiero początek technologicznej drogi, która może dowieść nas do naprawdę innowacyjnych rozwiązań. Na dzień dzisiejszy innowacyjność biomasy dla gospodarki przejawia się głównie w innowacyjnych rozwiązaniach stosowanych podczas procesu przygotowania biomasy dla energetyki ale potencjał ten jest mocno zagrożony. Niemałym osiągnięciem jest również nasz największy blok biomasowy, który wg ostatnich informacji osiąga sprawność na poziomie 40 % i wyżej. Mam nadzieję, że światli ludzie nie pozwolą wylać dziecka z kąpielą i innowacyjność w tym temacie dopiero się rozwinie.

Biomasa w gospodarce

Gospodarka, polityka, OZE, ekologia, zielone certyfikaty, system wsparcia . O co w tym wszystkim chodzi? Wokół czego to się kręci – wolne wnioski byłego już producenta biomasy dla zawodowej energetyki.


Na przestrzeni lat 2004 - 2012 postępował bardzo dynamiczny rozwój branży. Program pomocy publicznej krajowy i unijny nastawiony został na wspieranie rozwoju zakładów przetwarzających pozostałości rolne i leśne na paliwa biomasowe stałe – biomasę. Polityka spółek zależnych, zajmujących się kontraktowaniem i zakupami biomasy dla energetyki zawodowej prowadzona była w kierunku długoletniego zabezpieczenia paliw biomasowych wg założonego progresu wzrostu. Kontraktowano bieżącą i przyszłą produkcje w celu zapewnienia wystarczającej ilości paliwa dla elektrowni. W szczytowym okresie energetyka w procesie współspalania wyprodukowała prawie 7 TWh energii elektrycznej. Przyszedł rok 2013 i okazało się, że ..... No właśnie co się tak właściwie okazało.
Nam, przedsiębiorcom, którzy w pogoni za pokryciem zapotrzebowania na biomasę na bieżąco inwestowali wszelkie środki w rozwój zakładów, którzy stworzyli bardzo prężna branże zatrudniającą wiele tysięcy ludzi powiedziano, że niestety system się zawalił, jest ogromna nadpodaż zielonych certyfikatów i wynikająca z tej nadpodaży ich cena na giełdzie energii jest zbyt niska i nie pokrywa w wystarczającym stopniu apetytu energetyki na dofinansowanie zielonej produkcji.
Tak, to prawda, można to było zaobserwować na TGE – ceny spadły z poziomu 260 zł do okolic 110 zł za certyfikat czyli za wyprodukowanie 1 MWh zielonej energii. Za zaistniały stan rzeczy bardzo szybko znaleziono winnego – współspalanie. Oczywiście ta technologia od samego początku OZE wiodła prym wśród wszystkich źródeł. Szok, tylko czy aby na pewno, czy nikt tego nie kontrolował, nie miał świadomości struktury rynku i czy efekt ten czasem nie był zaplanowanym i zrealizowanym działaniem ???
Skąd te wątpliwości ?
Nasuwa się kilka pytań:
1. Kto dysponował największym wpływem na rynek certyfikatów czyli na system wsparcia?
2. Kto miał bieżącą wiedzę i świadomość sytuacji na zielonym rynku?
3. Jaka była w tym wszystkim rola „ opłaty zastępczej"?
3. Kto najwięcej stracił na spadku cen certyfikatów?
4. Kto najwięcej zyskał na spadku cen certyfikatów?
W mojej chłopskiej głowie staram się znaleźć odpowiedzi na powyższe pytania i brzmią one następująco:
Ad 1. Największy wpływ na rynek certyfikatów mieli najwięksi wytwórcy zielonej energii w wiodącej technologii współspalania – państwowe koncerny PGE, Enea, Tauron i Energa. Koncerny te dostarczały znakomita większość wolumenu zielonych certyfikatów.
Ad 2. Prawa majątkowe ( zielone certyfikaty) wydaje Urząd Regulacji Energetyki. Pracownicy tego urzędu maja pełną wiedzę o ilościach niezbędnych do realizacji zobowiązania, ilościach wydanych i do wydania. Myślę, że ta wiedza nieobca była również pracownikom ministerstwa gospodarki, w którym to mieścił się departament energetyki. Te dwie instytucje musiały doskonale zdawać sobie sprawę z sytuacji i kwestia załamania cen nie mogła być dla nich zaskoczeniem.
Ad 3. Rola opłaty zastępczej jest moim zdaniem w tej sprawie zasadnicza choć mam wrażenie, że skrzętnie skrywana. Opłata ta jest instrumentem powstałym wraz z wprowadzeniem systemu jako bezpiecznik pozwalający wyegzekwować zieloną produkcje i umarzanie certyfikatów na właściwym poziomie pod rygorem konieczności uiszczenia opłaty zastępczej o odpowiednio wyższej cenie od wolnorynkowej ceny certyfikatu. W sytuacji początkowego okresu funkcjonowania systemu narzędzie niezbędne dla właściwego jego działania. W sytuacji zbyt niskiej podaży zielonych certyfikatów czyli jeszcze małej produkcji energii z OZE firmy dokonujące obrotu energią mogły tą opłatę wnieść do kasy NFOŚiGW zamiast umarzać niedostępne na rynku certyfikaty. Przekazanie certyfikatów opiewających na odpowiednią ilość procentową ogólnej produkcji energii elektrycznej brutto do umorzenia lub wniesienie w tej samej ilości opłaty zastępczej było ( i jest nadal) warunkiem obrotu energią elektryczną. Rzeczą naturalną było wnoszenie tej opłaty wtedy, gdy rynek certyfikatów był ubogi ale dlaczego opłata ta wnoszona była również w okresie gdy certyfikatów było nawet w nadmiarze? I tu rodzą się kolejne pytania. Kto i dlaczego podejmował takie decyzje aby certyfikaty lądowały w szufladach a na ich miejsce dokonywać opłaty zastępczej? Po co magazynowane prawa majątkowe?
Ad 4. Największymi przegranymi tego kryzysu stali się wszyscy ci, którzy zaufali polskiemu rządowi i będąc niezależnymi przedsiębiorcami zainwestowali w OZE w oparciu o funkcjonujące zasady wsparcia. Nie ma tutaj sensu rozdzielać na poszczególne technologię. W mniejszym lub większym stopniu dotknęło to wszystkich niezależnych inwestorów, którzy ufnie wstąpili na grunt energetyki. Dlaczego powtarzam tu określenie „niezależni" ponieważ oni czerpali dochód ze sprzedaży energii elektrycznej oraz dodatkowo ze sprzedaży praw majątkowych w postaci zielonych certyfikatów a produkcja zielonej energii stanowiła 100 % udziału co w zaistniałej sytuacji zmniejszyło przychód z tej produkcji o ok 50 % . W naszych największych koncernach sprawa ma się zupełnie inaczej.
Ad 5. Największymi wygranymi są .... nasze koncerny energetyczne. Im to udało się zakupić w bardzo „rozsądnej" cenie inwestycje OZE od tych co nie mieli już sił na dalsze funkcjonowanie lub mieli wiedze o tym co się święci. Oni to mogli wreszcie pokrywać swoje zapotrzebowanie na zielone certyfikaty po bardzo „atrakcyjnych" cenach. Dodam, że do rachunków czyli podstawy dopłaty za OZE naszemu Kowalskiemu doliczano procent wyliczony od wartość opłaty zastępczej a nie aktualnej ceny certyfikatu. Nasi głównie gracze również produkują energie z odnawialnych źródeł ale udział tej produkcji pokrywa w małym stopniu zapotrzebowanie dla obrotu. Pełna struktura pionowa pozwalała na dowolne manewrowanie i finansowy miszmasz wewnątrz koncernu pomiędzy wytwarzaniem, obrotem i dystrybucją. Tu również zdaje się widać wreszcie sens wnoszenia niby nieuzasadnionej opłaty zastępczej w takich ilościach i wtedy gdy była nieograniczona dostępność certyfikatów na rynku. Gra ta i tak nie przynosiła strat a jedynie nieco zmniejszała zyski ale ... teraz wreszcie można zacząć odcinać kupony. Koszty dostępności do rynku, czyli cena za konieczność umorzenia odpowiedniej ilości zielonych certyfikatów spadła o 50 % i to jest dopiero coś. Pewne działania rządu mające na celu kontrakcje na katastrofalny spadek cen praw majątkowych były zaraz wygaszane lub wręcz nie startowały. Nasi główni energetycy na pewno nie pozwolą aby ceny zielonych certyfikatów wróciły do dawnych stanów.
A gdzie w tym wszystkim biomasa?
Jak wspomniałem na wstępie staliśmy się zakładnikiem energetyki zawodowej wraz ze swoją mocno rozwiniętą produkcja paliw biomasowych stałych. Dodam jeszcze, że były minister gospodarki wprowadził rozporządzeniem obowiązek spalania biomasy pochodzenia rolnego zupełnie wyjątkowo na tle Europy. Może nie jak grzyby po deszcze ale motywowane programami pomocowymi i funduszami wszelakiego pochodzenia oraz zwyczajnym rachunkiem ekonomicznym powstawały peleciarnie i brykieciarnie. Inwestowane były środki publiczne, kapitały rodzinne, fundusze kredytowe i inne. Rozwinęło się kilkadziesiąt zakładów aż przyszedł rok 2013 i nagle okazało się, że długoterminowe umowy zawierane z energetyką nagle przestają obowiązywać ze względu na „ siłę wyższą" czyli brak zasadności ekonomicznej dalszego prowadzenia przedsięwzięcia. Większość z producentów otrzymała propozycje „nie do odrzucenia" polegającą na podpisaniu zrzeczenia się dochodzenia odszkodowań w zamian za pozostanie w gronie potencjalnych przyszłych dostawców. Protesty w ministerstwach, u premiera, w sejmie nie dały żadnego efektu - spółki energetyczne to spółki prawa handlowego i za ich działania odpowiadają zarządy a że głównym udziałowcem jest tu skarb państwa to ........ Poklepano nas po plecach poudawano współczucie i wyproszono.
Niestety to nie był koniec naszego problemu. Teraz dopiero nastąpiły kolejne odsłony. Znaczne ograniczenie rynku popytowego ukazało prawdziwą strukturę podaży. Okazało się, że bardzo znaczna część popytu pokrywana była importem biomasy. W sytuacji dużej produkcji i pogoni podaży za popytem nikt nie zwracał uwagi na uzupełniającą rolę importu, a ten ze względu na wyjątkowo korzystne warunki rozwijał się w tempie logarytmicznym. Kto odgrywał główną role w tym imporcie można było niedawno dowiedzieć się z telewizji choć pewnie jeszcze coś o tym będzie słychać. Nagle import ten dość mocno osadzony politycznie i ekonomicznie zaczął odgrywać dominującą rolę na rynku w coraz wyraźniejszy sposób spychając krajowa biomasę na pobocze. Konkurencja cenowa z odpadami zwożonymi z różnych części świata postawiła naszą biomasę opartą o słomę i inne pozostałości rolne na przegranej pozycji.
Sytuacja „wypracowana" przez koncerny energetyczne poprzez wytworzenie ogromnego nawisu zielonych certyfikatów oraz obowiązek rozliczania dotyczący obrotu pozwalał spółkom wytwarzającym energię odnawialną na bardzo nonszalanckie – „przecież my wcale nie musimy produkować zielonej energii" . Sytuacja ta postawiła wytwórców biomasy w sytuacji pod ścianą zdanych na łaskę i niełaskę energetyki. Mnożenie spółek zależnych w koncernach pozwoliło na zagmatwanie sytuacji i stworzenie wrażenia istotności rachunku ekonomicznego w wytwarzaniu zielonej energii. Faszeruje się nas bez przerwy informacjami o stratach w spółkach wytwarzania energii odnawialnej i bezsensowności ekonomicznej zielonej produkcji. Dochód ze sprzedaży praw majątkowych uzyskanych za zieloną produkcję nie rekompensuje jej podwyższonych kosztów. Cóż musimy wierzyć, że tak jest, choć prawda jest zupełnie inna i wyłania się dopiero wtedy gdy zaczniemy ten biznes rozliczać na poziomie koncernu.
Sytuacja ta pozwala energetyce na obniżanie cen poniżej wszelkich możliwych progów zasadności naszej produkcji biomasy. Zakupiony i zmagazynowany surowiec w czasie żniw teraz przedstawia sobą taka wartość jaka zaproponuje energetyka. Pozostaje nam albo coś z tej słomy zrobić albo podpalić ......... Energetyka nie ma żadnych skrupułów. Dokonuje kolejnych cięć mając świadomość, że aby sprostać wymaganiom wielu decyduje się na nieuczciwe praktyki. Powstają całe drabiny pośredników wśród których gdzieś gubi się VAT, zdarzają się coraz częściej przypadki nie opłacenia należności odebranych lub nawet zawiezionych na konto pośredników dostaw pelletu, zdarzają się sytuacje wwożenia „na odpowiedniej zmianie" do elektrowni czegoś przykrytego jedynie biomasą....
I jakie można mieć teraz wnioski na ten temat? ............
To jedna strona medalu ale rozważmy ten aspekt nie od strony tych, którzy zostali wystawieni do wiatru , ale od strony ekonomicznej i finansowej dla naszej gospodarki.
Mam świadomość, że proces współspalania dla wielu kontrowersyjny i niemodny wymaga dość istotnej weryfikacji. Technologię tą skazano na niebyt jednym posunięciem redukującym poniżej progu opłacalności współczynnik wsparcia. Nie zrobiono w zasadzie nic aby z tej technologii uczynić polską specjalność. Nie wiem, czy można mówić o bardziej sprzyjającej OZE od współspalania dla polskiej energetyki. Wystarczyło wyznaczyć ścieżkę rozwoju, nakreślić wymagania i rozwijać w taki sposób aby zminimalizować niekorzystne oddziaływanie procesu na środowisko.
W szczytowym okresie rozwoju technologii jak wcześniej wspominałem we współspalaniu wyprodukowano prawie 7 TWh energii elektrycznej. W procesie tym wg zapisów rozporządzenia spalano 80% biomasy pochodzenia rolnego. Możemy więc przyjąć, że ok 5,6 TWh energii elektrycznej w naszym kraju wyprodukowano z biomasy rolnej. Jaka część tej energii wyprodukowano z krajowej biomasy a jaka z importowanej trudno będzie ustalić ale bezpiecznie można przyjąć produkcje w 70 % z biomasy krajowej. Niestety w wyniku obecnego kryzysu proporcje te uległy odwróceniu.
Według uproszczonego założenia, że do wyprodukowania 1 MWh ee potrzeba ok 10 GJ energii chemicznej zmagazynowanej w biomasie wychodzi, że aby wyprodukować 1 MWh ee potrzeba spalić ok 0,7 MG biomasy pochodzenia rolnego ( pellet ze słomy). Dla ułatwienia obliczeń przyjmijmy bilans dla 1 GWh czyli jednostki 1000 większej niż 1 MWh ee. Dla wyprodukowania 1 GWh energii elektrycznej ( ee) potrzeba więc 700 ton biomasy pochodzenia rolnego w formie pelletu. Ilość ta odpowiada w przybliżeniu wartości miesięcznej produkcji średniego zakładu – peleciarni rolnej. Przekładając to na działalność roczna mamy: peleciarnia taka zatrudnia przy produkcji 12 osób na pełnych etatach. Ażeby wyprodukować 12 x 700 ton pelletu należy skupić ok 9000 ton zbelowanej słomy. Ilość ta dostępna jest z areału ok 3 – 4 tyś. ha obsiewów zbożowych. Są to okolice najbliższe zakładowi w promieniu kilkunastu kilometrów. Za 9000 ton słomy trafia do rolników 9000 x 100 zł/tona 900 000 zł. Jest to „dopłata ok 225 zł/ha do produkcji rolnej dla lokalnego rolnictwa. Dalej przy założeniu, że połowę kwoty zakupu surowców stanowią koszty osobowe te 900 000 zł jest równoważnikiem zatrudnienia na pełnym etacie dla 15 osób. Kolejnym ogniwem w produkcji jest dowóz surowca do zakładu oraz wywóz produktu do jednostki wytwarzającej ee. Przeciętne koszty transportu dowozu i wywozu to 50 zł/tona pelletu. Mnożąc 50 x 4800 = 420 000 zł co jest przy tym samym założeniu kosztów osobowych równoważnikiem pełnoetatowego zatrudnienia 7 osób. Prace naprawcze i serwisowe zakładu zlecane na zewnątrz dają podstawę do egzystencji kolejnej 1 osobie.
Zsumowanie wszystkich miejsc pracy bezpośrednio związanych z produkcja tego zakładu daje nam 35 pełnoetatowych stanowisk pracy.
8400 ton pelletu pochodzenia rolnego krajowej produkcji rocznie = 35 miejsca pracy
8400 ton pelletu pochodzenia rolnego z krajowej produkcji pozwala na wytworzenia ok 12 GWh zielonej energii.
Mając to wszystko na uwadze możemy dokonywać kolejnych bilansów jaki wpływ na naszą gospodarkę ma niefrasobliwe eliminowanie spalania polskiej biomasy przez jej import.
Każdy statek biomasy typu PKS wpływający z Indonezji, kongo, Czadu czy innych zamorskich lokalizacji pomijając już zasadę zrównoważonego rozwoju, ekologii a nawet zdrowego rozsądku wraz ze swoimi 20 000 ton biomasy zabiera możliwość zatrudnienia i utrzymania się 84 osobom. Ile takich statków wpływa rocznie tego dokładnie nie wiem ale jest ich niemało.
Każdy 1000 ton wwiezionego pelletu z łuski słonecznika z Ukrainy, Białorusi czy Rosji zabiera możliwość zatrudnienia i utrzymania 4 osobom. Ilości wwożonego pelletu ze słonecznika liczone są w setkach tysięcy ton.
Taki to w pewnym uproszczeniu ma wpływ import biomasy na naszą krajową gospodarkę pod względem miejsc pracy.

Kolejnym elementem analizy są przepływy finansowe związane z systemem wsparcia.
Pójdźmy dalej skalą 1 GWh. Dotychczasowy system wsparcia gwarantował 1000 zielonych certyfikatów dla każdej GWh zielonej energii. Jest to kwota zależna od wartości tych praw majątkowych na Towarowej Giełdzie Energii ( TGE ). Przyjmijmy wartość uśrednioną z ostatnich kilkunastu miesięcy na poziomie 140 zł/certyfikat czyli 1 MWh zielonej produkcji. Daje nam to dla 1 GWh kwotę wsparcia na poziomie 140 000 zł.
20 000 ton biomasy w formie PKS z jakiejś części świata powoduje wypłynięcie nie wiadomo gdzie w przybliżonym rozrachunku podobnie jak dla słomy kwoty wsparcia dla produkcji 2,86 GWh zielonej energii czyli 4 004 000 zł z naszych składkowych pieniędzy. Kwota ta dotyczy jednego transportu na jednym statku. Jak zaznaczyłem wcześniej statków tych wpływa do naszych portów niemało.
Analizując 1000 ton zaimportowanego pelletu z łuski słonecznika w przybliżeniu pozwalamy na eksport naszych pieniędzy w kwocie 200 200 zł. Import ten odbywa się w skali setek tysięcy ton.
Pieniądze te albo w ogóle nie biorą wtórnego udziału w krajowym obrocie gospodarczym albo udział ten jest znikomy. Generalnie tracimy je z naszego krajowego gospodarczego krwiobiegu.
Podsumowanie wpływu importu biomasy jawi się nam jednoznacznie z bardzo istotnymi i wymiernymi stratami dla naszej krajowej gospodarki i argumenty, że ta importowana biomasa jest czasami o kilka procent tańsza w ustach państwowych koncernów jest absurdem. Trudno nam sobie wyobrazić tak wysoki stopień krótkowzroczności tych, którzy o strukturze zakupów decydują.
Na sam koniec chciałbym poruszyć jedną z najistotniejszych kwestii leżących u podstaw OZE i całej polityki ekologicznej. Biomasa ze swej natury powstaje w procesach fotosyntezy i ulega rozkładowi wracając do ekosystemu. W procesie produkcji rolnej powstaje w naszym kraju kilka milionów ton biomasy w formie pozostałości po produkcji rolnej. Sporą część tej biomasy można przerobić na paliwa biomasowe stałe i poddać zamianie energii wiązań chemicznych stworzonych w fotosyntezie na energię elektryczną. Nie wykorzystując tego potencjału pozwalamy tej biomasie dokonać domknięcia obiegu poprzez swobodne wyemitowanie CO2 i CH4 w bezproduktywnych procesach gnicia. Na szczęście proceder wypalania słomy na polach jest w zaniku . Wniosek jest taki, że albo przetworzymy tą biomasę i wykorzystamy ją w energetyce albo ta sama ilość CO2 trafi do atmosfery bezproduktywnie.
Jest już co prawda nowa ustawa o odnawialnych źródłach energii, ale po pierwsze, stare zasady jeszcze czas jakiś będą równolegle funkcjonować, a po drugie wcale nie jestem pewien, czy nowy system cokolwiek zmieni, jeśli w ogóle zadziała. Zapisy w niej zawarte często wzajemnie się wykluczają lub prowadzą do sprzecznych wniosków. Stopień skomplikowania i odwołań nawet prawników przyprawia o ból głowy. Duża część założeń przyświecających procedowaniu ustawy jest błędna lub wypracowana nieproporcjonalnym oddziaływaniem pewnych branż, które to niestety znajdują się w rękach zagranicznych kapitałów. Opisując tą ustawę jednym zdaniem, jest to produkt powstały na poczekaniu, w pośpiechu i nadaje się do ........
Musimy poza tym mieć świadomość, że rozliczając nasze unijne zobowiązania co do ilości energii z OZE zielone certyfikaty będziemy mogli wsadzić sobie w buty. KE będzie żądała konkretnej ilości energii a nie certyfikatów dawno skonsumowanych opłata zastępczą. Nie wiem dokąd ta sytuacja nas zaprowadzi. Zobowiązania roku 2020 bez biomasy na odpowiednim poziomie są raczej nie do zrealizowania. Nie wiem co dalej...

Prezes IEO o energetyce prosumenckiej

 Wywiad z Grzegorzem Wiśniewskim, prezesem Instytutu Energetyki Odnawialnej.

Register to read more...